Siema, jesteś w Maladze? A planujesz może zobaczyć Gibraltar? Ja do tego momentu w ogóle tego nie planowałam, ale że lubię, jak się dużo dzieje, dopisałam Gibraltar do mojej listy must see. I nie żałuję. Bo to jedno z tych miejsc, gdzie w jeden dzień masz wszystko — skałę, małpy, widoki i totalnie inny klimat niż w Hiszpanii.
Gibraltar to jedno z tych miejsc, które na początku trochę trudno zrozumieć. Formalnie nie jest osobnym państwem — to terytorium zależne Wielkiej Brytanii, położone na południu Hiszpanii. W praktyce wygląda to dość nietypowo. Z jednej strony są brytyjskie budki telefoniczne, angielskie napisy i ruch lewostronny, a z drugiej słońce, skała i widoki na Afrykę. A potem dochodzą jeszcze małpy, kolejka linowa, punkty widokowe i cała ta słynna skała, wokół której kręci się zwiedzanie.
Table of Contents
Jak dojechać do Gibraltaru z Malagi?
Jeśli planujesz jednodniowy wypad na Gibraltar, najczęściej startuje się właśnie z Malagi. To jakieś 130 km, więc na spokojnie do zrobienia w jeden dzień.
Opcji jest kilka: możesz wynająć auto, kombinować z transportem publicznym albo wybrać zorganizowaną wycieczkę.
Ja wybrałam tę ostatnią i to była najprostsza opcja. Nie musiałam myśleć o trasie, parkowaniu ani przesiadkach — po prostu wsiadasz i jedziesz, a na miejscu masz czas na zwiedzanie.
Przejście graniczne i pierwsze kroki na Gibraltarze
Po dojechaniu do La Línei do samej granicy zostaje już tylko krótki spacer, bo z dworca autobusowego to około 5 minut pieszo. Granica lądowa jest otwarta całą dobę, a przy kontroli możesz mieć przy sobie ważny paszport albo dowód osobisty. Po przejściu na Gibraltar kierujesz się dalej w stronę miasta przez rejon lotniska — to jeden z najbardziej charakterystycznych momentów tej trasy. Jeśli chcesz podjechać autobusem, pojedynczy bilet Citibus kosztuje £1.60 lub €2.40, a bilet powrotny £2.40 lub €3.60. Jeśli planujesz więcej przejazdów po Gibraltarze, wygodniejszą opcją jest Hopper Ticket za £8.80, który działa na wszystkich liniach autobusowych i pozwala dojechać także w okolice Moorish Castle oraz dolnej stacji kolejki.
Gibraltar Nature Reserve

Po przejściu granicy i tym absurdalnym spacerze przez pas startowy zaczyna się właściwa część Gibraltaru — Skała. I właśnie od Gibraltar Nature Reserve najlepiej zacząć zwiedzanie, bo to tutaj znajduje się większość najważniejszych atrakcji.
Są cztery możliwości zwiedzania rezerwatu:
- Wynajmujesz kierowcę i jedziesz autem od atrakcji do atrakcji.
- Wjeżdżasz kolejką i zjeżdżasz kolejką. To, ile kilometrów zrobisz, zależy od Ciebie\
- Wjeżdżasz kolejką na szczyt i schodzisz pieszo. To mój wybór. Zaczynasz od widoków, a potem zatrzymujesz się przy kolejnych atrakcjach. Wychodzi zwykle ok. 4–6 km.
- Wchodzisz pieszo na szczyt i później schodzisz w dół. Po drodze zatrzymujesz się przy atrakcjach. To najdłuższa opcja. Licz ok. 7–9 km i sporo podejść.
Ja wybrałam opcję z wjazdem kolejką i zejściem pieszo. I właśnie tę trasę opisuję niżej.
Pierwszy przystanek: Top of the Rock, czyli górna część Skały Gibraltarskiej.
To jedno z tych miejsc, gdzie dopiero z góry widać, jak nietypowy jest Gibraltar. Stoisz ponad 400 metrów nad poziomem morza, a pod tobą mieści się właściwie wszystko: miasto, port, granica i pas startowy, przez który chwilę wcześniej przechodzi się pieszo. Z jednej strony Hiszpania, z drugiej morze, a przy dobrej pogodzie na horyzoncie widać też Afrykę. I chyba właśnie to robi największe wrażenie — świadomość, że dwa kontynenty są tu od siebie oddalone o zaledwie kilkanaście kilometrów.
Drugi przystanek: Apes’ Den, czyli makaki na Gibraltarze.

To jedyne dziko żyjące małpy w Europie, chociaż ich historia prowadzi raczej na drugą stronę Cieśniny Gibraltarskiej — do Afryki Północnej. Uważa się, że tutejsze makaki pochodzą najprawdopodobniej z terenów dzisiejszego Maroka i Algierii, choć dokładnie nie wiadomo, kiedy trafiły na Skałę.
Dziś są jednym z symboli Gibraltaru. W tej części rezerwatu pojawiają się przy ścieżkach, na murkach i barierkach, siadają na lusterkach przejeżdżających aut. Idą, gdzie chcą. W końcu są u siebie.
Przystanek trzeci: Great Siege Tunnels
Po widokach i makakach przyszedł czas na trochę historii. Great Siege Tunnels to tunele wykute w Skale Gibraltarskiej podczas Wielkiego Oblężenia pod koniec XVIII wieku — czyli trwającej w latach 1779–1783 próby odbicia Gibraltaru z rąk Brytyjczyków przez Hiszpanię i Francję. Prace zaczęto w 1782 roku, a tunele powstawały ręcznie, bez użycia ciężkiego sprzętu. Miały umożliwić ustawienie dział w miejscach, do których wcześniej nie było dostępu, i lepszą kontrolę północnego podejścia do Gibraltaru.
Z tego miejsca widać północną stronę Gibraltaru: pas startowy, przesmyk, granicę i Hiszpanię po drugiej stronie. I właśnie z tej perspektywy łatwiej zrozumieć, dlaczego ten niewielki kawałek lądu miał tak duże znaczenie strategiczne.
Przystanek czwarty: Skywalk
To jeden z najbardziej „wow” momentów na trasie. Szklany taras znajduje się na wysokości około 340 metrów nad poziomem morza i wystaje poza krawędź Skały. Sam widok byłby już wystarczający, ale szkło pod stopami nadaje temu wszystkiemu trochę inny wymiar.
Z jednej strony Gibraltar, morze i wybrzeże, z drugiej przezroczysta podłoga i ta dziwna świadomość, że między tobą a przepaścią jest tylko tafla szkła. Prosto i efektownie. Dokładnie tak, jak powinno być na punkcie widokowym.
Przystanek piąty: Windsor Suspension Bridge

Jeśli Skywalk dał ci za mało adrenaliny, Windsor Suspension Bridge dorzuci trochę więcej. To wiszący most rozpięty między skałami, zawieszony nad skalistym zboczem.
I właśnie tutaj trasa robi się trochę bardziej „do przejścia”, a nie tylko do oglądania. Most lekko pracuje pod stopami, czuć każdy krok i od razu inaczej odbiera się wysokość niż na punktach widokowych. Niby dalej jesteś w tym samym miejscu, wśród skał i zieleni, ale oglądanie okolicy z poziomu mostu nadaje temu kawałkowi trasy zupełnie innego wymiaru.
Przystanek szósty: St. Michael’s Cave

Zwiedziłam już w życiu kilka jaskiń — między innymi Jaskinię Prometeusza w Gruzji i te na wyspie Cát Bà w Wietnamie — więc nie spodziewałam się, że kolejna zrobi na mnie aż takie wrażenie.
A jednak St. Michael’s Cave zaskakuje od razu po wejściu. Jeszcze chwilę wcześniej jesteś na zewnątrz, na Skale, wśród widoków, słońca i wiatru, a nagle trafiasz do ogromnego, podświetlonego wnętrza. Bardziej niż klasyczną jaskinię przypomina naturalną salę koncertową — z wysokim sklepieniem, formacjami skalnymi i ogromną (ogrooomną 🙂 przestrzenią.
Przystanek siódmy: Moorish Castle
Na końcu trasa prowadzi w stronę Moorish Castle. Nazwa jest tu trochę tricky, bo nie jest to zamek w klasycznym rozumieniu — z komnatami, dziedzińcem i całą królewską otoczką — tylko pozostałość dawnych fortyfikacji z czasów muzułmańskiego panowania na Gibraltarze. Najbardziej charakterystyczną częścią budowli jest masywna Tower of Homage, która stoi nad miastem i przypomina, że historia tego miejsca zaczęła się dużo wcześniej niż brytyjski Gibraltar.
Jeżeli masz więcej czasu…

Jeśli masz więcej czasu, po zejściu ze Skały warto jeszcze przejść się po mieście. Po całym dniu wśród punktów widokowych, tuneli i skał Gibraltar na dole ma już zupełnie inny rytm. Można przejść się Main Street — główną ulicą handlową w centrum — zajrzeć na Casemates Square, czyli jeden z głównych placów z knajpkami i barami, usiąść na coś do jedzenia albo po prostu chwilę poszwendać się ulicami. To dobry sposób, żeby zobaczyć, że Gibraltar to nie tylko Skała i atrakcje na trasie, ale też normalne miasto, które żyje swoim tempem.



