Wieczór. Autostop wyrzuca mnie gdzieś na przedmieściach. Wysiadam, drzwi samochodu zamykają się za moimi plecami i nagle robi się zaskakująco cicho. Nie bardzo wiem, w którą stronę iść, a zaraz zapadnie zmrok.
W Da Nang noc jednak nigdy nie jest naprawdę ciemna. Setki neonów rozlewają się po ulicach i odbijają w mokrym asfalcie.
Autobus, do którego chwilę później wsiadam, zamiast do centrum zawozi mnie na dworzec. Stoję przez chwilę na chodniku z plecakiem na ramieniu i próbuję zrozumieć, gdzie właściwie trafiłam.
Table of Contents
Pierwsze godziny w Da Nang
Po kilku minutach w mieście widzę jedną rzecz bardzo wyraźnie – Da Nang nie przypomina innych miejsc, które odwiedziłam wcześniej w środkowym Wietnamie. Zamiast wąskich uliczek i starych domów są szerokie bulwary, nowe hotele i mosty przerzucone nad rzeką Han. Miasto wygląda nowocześnie, momentami wręcz zaskakująco nowocześnie jak na tę część kraju.
Na skrzyżowaniach płynie niekończący się strumień skuterów. Kierowcy nadjeżdżają z każdej strony, ktoś trąbi, ktoś w ostatniej chwili zmienia pas. Wzdłuż ulic stoją bary i małe restauracje. Właściciele wynoszą plastikowe stoliki na chodnik, a zapach grillowanego jedzenia miesza się z ciężkim, wilgotnym powietrzem znad morza.
Wiele osób przejeżdża przez Da Nang tylko w drodze między Hue a Hoi An. Te dwa miasta przyciągają historią i atmosferą starych uliczek, a Da Nang przy nich wygląda bardziej jak współczesne, szybko rozwijające się miasto niż turystyczna pocztówka z Wietnamu.
Planujesz podróż po Wietnamie? Zobacz moje przewodniki po innych miastach w tym kraju

Krótka historia miasta
Dzisiejsze Da Nang wygląda bardzo nowocześnie, ale samo miejsce ma znacznie dłuższą historię. Przez wiele stuleci region należał do królestwa Czampa, które kontrolowało dużą część środkowego wybrzeża dzisiejszego Wietnamu. Port w tym miejscu od dawna przyciągał kupców i statki handlowe.
W XIX wieku właśnie tutaj rozpoczęła się francuska interwencja w Wietnamie. W 1858 roku francusko-hiszpańska flota zaatakowała port, co zapoczątkowało okres kolonialny w Indochinach. Miasto ponownie znalazło się w centrum wydarzeń podczas wojny w Wietnamie, kiedy Amerykanie zbudowali tu jedną z największych baz wojskowych w regionie.
Jeśli interesuje Cię historia konfliktu, więcej o tym okresie piszę we wpisie o 👉 Muzeum Pamiątek Wojennych w Sajgonie.
Smok nad rzeką Han

Wieczorem idę w stronę rzeki Han. Dwa brzegi miasta łączy Dragon Bridge – ogromny most w kształcie smoka i jeden z najbardziej rozpoznawalnych punktów Da Nang. Konstrukcja robi wrażenie już za dnia, kiedy widać całe ciało smoka rozciągnięte nad rzeką. Po zmroku most zaczyna świecić kolorowymi światłami i nad wodą stopniowo pojawia się coraz więcej ludzi.
W weekendy w okolicy robi się naprawdę tłoczno. Ludzie zatrzymują się na chodnikach, ktoś sprzedaje przekąski z małego wózka, ktoś próbuje znaleźć dobre miejsce do zdjęcia. W pewnym momencie z pyska smoka wystrzeliwuje ogień, a chwilę później strumień wody. Wtedy prawie wszyscy wyciągają telefony i przez kilka minut cała uwaga skupia się właśnie na moście.
Po pokazie tłum powoli się rozchodzi, a nad rzeką znowu zostaje zwykły wieczorny ruch.
Plaże Da Nang

Następnego dnia rano jadę nad morze. Z centrum to tylko kilka minut drogi, ale zmiana scenerii jest nagła – zamiast ruchliwych ulic pojawia się szeroka, piaszczysta plaża. Wzdłuż wybrzeża ciągnie się My Khe Beach, jeden z najbardziej znanych odcinków plaży w Da Nang. Dalej na północ znajduje się Pham Van Dong Beach, a na południe wybrzeże przechodzi w spokojniejsze odcinki w stronę Non Nuoc Beach.
O tej porze pojawiają się tu głównie mieszkańcy. Jedni biegają wzdłuż wody, inni ćwiczą tai-chi albo spacerują po mokrym piasku. Morze jest spokojne, fale niewielkie, a powietrze znacznie chłodniejsze niż w środku miasta.
Dopiero później pojawiają się turyści i bary przy plaży zaczynają się powoli zapełniać. Wieczorem miejsce znowu zmienia charakter – wielu mieszkańców przychodzi nad wodę po prostu posiedzieć i złapać trochę chłodniejszego powietrza po całym dniu upału.
Marble Mountains – marmurowe wzgórza
Kilka kilometrów na południe od Da Nang wznoszą się Marble Mountains, po wietnamsku Ngũ Hành Sơn. To pięć wapiennych wzgórz nazwanych od żywiołów: metalu, drewna, wody, ognia i ziemi. Z centrum miasta docieram tu w kilkanaście minut.
Wchodzę po stromych schodach wykutych w skale. W środku kryją się jaskinie i małe pagody, a przy ścianach stoją ołtarze z kadzidłami. W niektórych miejscach światło wpada do środka przez naturalne szczeliny w skale i nagle cała jaskinia robi się jasna.
Z góry widać morze i zabudowę Da Nang ciągnącą się wzdłuż wybrzeża. Kilkanaście minut wcześniej byłam jeszcze w środku dużego miasta, a tutaj wokół są tylko skały, drzewa i świątynie ukryte w grotach.
Da Nang – najczęściej zadawane pytania
Da Nang traktuję raczej jako przystanek między Hue a Hoi An niż główny cel podróży. Miasto ma zupełnie inny klimat – więcej przestrzeni, szerokie ulice i morze tuż obok. Warto zajrzeć tu na dzień albo dwa, żeby zobaczyć bardziej nowoczesną stronę Wietnamu.
Przez rzekę Han biegnie Dragon Bridge, most w kształcie smoka, który nocą robi największe wrażenie. W weekendowe wieczory smok zionie ogniem i wodą. Wiele osób jedzie też na My Khe Beach, a kilka kilometrów dalej znajdują się Marble Mountains z jaskiniami i świątyniami.
Na samo miasto wystarczy jeden dzień. Jeśli chcesz jeszcze zajrzeć w Marble Mountains albo pojechać na półwysep Son Tra, lepiej zostać dwie noce.
Hoi An ma klimat starego miasta – lampiony, spokojne uliczki i historyczną zabudowę. Da Nang jest większe, bardziej nowoczesne i leży nad morzem. Oba miejsca dzieli około 30 kilometrów, więc bez problemu można zobaczyć je podczas jednej podróży.
Najłatwiej trafić na dobrą pogodę między wiosną a końcem lata. Jesienią w środkowym Wietnamie zaczyna się pora deszczowa.




