Sri Lanka to miejsce, gdzie jednego dnia łapiesz tuk-tuka w hałaśliwym Colombo, następnego siedzisz w dżungli i słyszysz tylko świerszcze, a trzy dni później pijesz herbatę w górach z widokiem na zielone tarasy. Wakacje na Sri Lance łatwo zamienić w taką właśnie mozaikę – trochę chaosu, trochę zieleni i dużo nowych bodźców – ale dobrze mieć z tyłu głowy kilka praktycznych rzeczy, żeby ten zachwyt nie kończył się na pierwszym spotkaniu z rzeczywistością.
To są pytania, które miałam przed Sri Lanką, i odpowiedzi, które przyszły dopiero w drodze – spisane tak, żeby łatwo było do nich wrócić.
Table of Contents
Kiedy lecieć na Sri Lankę?

Pytanie „kiedy jechać na Sri Lankę” pojawia się bardzo szybko, gdy tylko zaczyna się planować trasę. W różnych źródłach można przeczytać raz o monsunach, raz o „sezonie”, raz o tym, że „da się przez cały rok”.
Sri Lanka leży blisko równika, co oznacza, że przez cały rok jest ciepło. Nie ma tu klasycznej zimy, ale zmienia się ilość deszczu i to, w której części wyspy pada częściej. Dwa monsuny przynoszą opady do różnych regionów o różnych porach, dlatego zamiast jednego idealnego miesiąca warto myśleć o najlepszym terminie dla konkretnej trasy.
Jeśli planujesz podróż podobną do mojej – z Colombo przez centralną część (dżungla, parki narodowe, Ella, Kandy) aż do wybrzeża w rejonie Negombo lub południa – najlepszy jest okres od mniej więcej listopada do marca. W tym czasie na zachodzie, południu i w środkowej części wyspy statystycznie jest mniej intensywnych opadów, a więcej stabilnych, słonecznych dni.
Czy można jechać poza tym terminem? Tak, ale trzeba liczyć się z większą zmiennością pogody. Zdarzają się częstsze i dłuższe opady, ale w zamian bywa mniej tłoczno i spokojniej. Wschodnie wybrzeże ma natomiast lepsze warunki zwykle między majem a wrześniem, więc jeśli planujesz głównie tę część wyspy, kalendarz może wyglądać inaczej.
Najważniejsze jest nie tyle szukanie jednego „najlepszego miesiąca”, co dopasowanie terminu do regionów, które chcesz zobaczyć.
Wiza i ETA na Sri Lankę – co to jest i jak wygląda w praktyce?

W przypadku Sri Lanki w praktyce chodzi o ETA (Electronic Travel Authorization), czyli elektroniczną zgodę na wjazd w celach turystycznych. Jest to forma krótkoterminowej wizy, ale cały proces odbywa się online. (pono Polska jest na licie krajów, dla ktorych Sri Lanka ma znieść wizę, ale póki co, ETA jest konieczna).
Po przylocie urzędnik graniczny widzi Twoją ETA w systemie, porównuje ją z paszportem i na tej podstawie wpuszcza Cię do kraju. Standardowo turystyczna ETA pozwala na pobyt do około 30 dni
ETA wyrobisz na oficjalnej stronie (koszt 50$)
Waluta na Sri Lance i płatności na miejscu

Na Sri Lance obowiązuje rupia lankijska (LKR). Po kilku dniach w podróży zaczyna się je rozpoznawać intuicyjnie – który banknot wystarczy na przejazd tuk-tukiem, a który lepiej zostawić na nocleg lub większe zakupy.
Żeby łatwiej „poczuć” ceny, warto mieć w głowie orientacyjny przelicznik. Na listopad 2025 średni kurs LKR/PLN oscyluje w okolicach:fx-rate.net+1
- 1 LKR ≈ 0,012 PLN
- 100 LKR ≈ 1,20 zł
- 1 000 LKR ≈ 12 zł
Kurs oczywiście się zmienia, więc przed wyjazdem dobrze jest sprawdzić aktualne wartości w swoim banku lub w serwisie typu Wise / XE. (ja używam tego drugiego, do pobrania tutaj)
Jeśli chodzi o sposób płatności, sytuacja wygląda bardzo prosto:
- w większości miejsc obowiązuje gotówka – szczególnie w tuk-tukach, małych sklepach, lokalnych knajpkach, na targach i w rodzinnych guesthouse’ach;
- kartą zapłacisz głównie w niektórych hotelach w większych miastach, części punktów usługowych (np. biura, wypożyczalnie, organizatorzy wycieczek) oraz w supermarketach.
Serio, Sri Lanka to kraj, w którym bez gotówki nie da się 🙂 Walutę najlepiej wymienić w banku. Ja zazwyczaj wymieniałam po 100 € co kilka dni (wtedy, kiedy miałam dostępny bank)
Internet i karta SIM na Sri Lance
Po wyjściu z kontroli paszportowej na lotnisku w Colombo od razu widać stoiska lokalnych operatorów: Dialog, SLT-Mobitel, Hutch, Airtel. To najprostszy moment, żeby załatwić kartę SIM – zatrzymujesz się przy jednym stanowisku, wybierasz pakiet na czas pobytu i temat internetu masz zamknięty na cały wyjazd.
Ceny pakietów danych (listopad 2025):
- W Dialogu pakiety ok. 20–30 GB na 30 dni kosztują mniej więcej 1399–1799 LKR (ok. 17–22 zł).
- SLT-Mobitel ma plany 15–30 GB w przedziale około 821–1540 LKR (ok. 10–18,5 zł), a do tego droższe opcje z większą ilością danych lub nielimitowane.
- Hutch oferuje kartę turystyczną za 999 LKR (ok. 12 zł) z pakietem danych i minut na 30 dni. (to był mój wybór)
Jeśli Twój telefon obsługuje eSIM, można też wybrać wariant cyfrowy (np. u SLT-Mobitel czy Dialogu). Na lotnisku sprzedawca po prostu generuje kod, który skanujesz i po chwili masz aktywny plan.
Bezpieczeństwo na Sri Lance – kilka ważnych obserwacji

Zwiedziłam solo sporo krajów – w Europie i poza nią – i szczerze: Sri Lanka wypada jako jedno z bezpieczniejszych miejsc. Po zmroku chodziłam sama po mieście i nie czułam zagrożenia. Zdarzały się ciekawskie spojrzenia, ale nie miałam sytuacji z nachalnym zaczepianiem, dziwnymi tekstami czy podążaniem za mną.
To, na co naprawdę trzeba uważać, to SCAM. Specjalne ceny wycieczek, ceremonie, ktore odbywają się tylko dziś, autobusy niejeżdżące z powodu strajku, więc zapraszam do taksówki (to akurat przykład z życia, pan mnie informował, że komunikacja miejska nie jeździ, a akurat minął nas autobus pełen ludzi…). W skrócie – ludzie częściej chcą Twoich pieniędzy niż Ciebie samej.
Na co jeszcze trzeba uważać? Na ruch uliczny! Przy przejściach dla pieszych i ogólnie w okolicy jezdni trzeba uważać – pierwszeństwo pieszych jest mocno umowne, a samochód/tuk-tuk potrafi wyskoczyć znikąd. Zanim wejdziesz na ulicę, naprawdę warto spojrzeć kilka razy w każdą stronę. Albo poczekać, aż jakis lokals będzie przechodził i iśc równo z nim 🙂
Poza tym, przy podstawowej ostrożności, Sri Lanka jest miejscem, w którym solo podróżniczka może czuć się zaskakująco spokojnie.
Wakacje na Sri Lance – zdrowie

Przed wyjazdem dobrze jest umówić się na konsultację w poradni medycyny podróży. Lekarz zna aktualne zalecenia dla Sri Lanki i może dopasować je do Twojego stanu zdrowia oraz planu podróży. Najczęściej omawia się tam m.in. kwestię odświeżenia podstawowych szczepień (np. DTP/polio) oraz szczepień zalecanych przy wyjazdach do krajów o podobnym klimacie (np. WZW A, dur brzuszny – reszta zależy już od Twojej sytuacji). Dobrym uzupełnieniem jest ubezpieczenie podróżne z rozsądnym limitem kosztów leczenia i transportem medycznym.

Na miejscu ważne są trzy rzeczy: woda i jedzenie, komary, słońce. Do picia najlepiej wybierać wodę butelkowaną, z lodem w napojach zachować ostrożność, a przy jedzeniu stawiać na miejsca, gdzie widać ruch i świeże dania. Komary warto „trzymać na dystans” repelentem i lekkimi, dłuższymi ubraniami wieczorem, a tam gdzie jest moskitiera – korzystać z niej. W przypadku słońca i upału sprawdzają się proste środki: krem z filtrem, nakrycie głowy, przewiewne ubrania i regularne picie wody. To wystarczy, żeby ciało nadążało za tempem podróży, zamiast wyłączać Cię z planów.
Wakacje na Sri Lance –Transport

Komunikacja zbiorowa na Sri Lance to inny poziom. Totalnie. Zaczynając od autobusów miejskich ze światełkami i kulami dyskotekowymi pod sufitem, przez traktowanie rozkładów jazdy bardzo elastycznie, po kierowców, którzy jeżdżą dość chaotycznie i używają klaksonu częściej niż kierunkowskazów.

Autobusy są wszędzie – miejskie, międzymiastowe, prywatne i państwowe. Rozkład na papierze sobie, a życie sobie, więc ważniejsze od tabelki jest to, co akurat podjeżdża. Tabliczki na autobusach są zapisane w lokalnym języku, więc najlepiej spytać się kogoś na dworcu, który autobus jest właściwy. W środku bywa głośno, ciasno i kolorowo, ale jest tanio (autobus Kitulgala-Kolombo/3h/ mniej niż 4 PLN). Novi vibe nie do podrobienia 😉
Wakacje na Sri Lance – podsumowanie

Jak ktoś pyta o Sri Lankę, to mówię, że bywało różnie. I że mogło być lepiej. Były momenty totalnego zachwytu – las deszczowy, pociąg między herbacianymi wzgórzami, śniadanie z widokiem na zieleń – ale też zmęczenie, upał, za dużo bodźców, kombinowanie z transportem i klasyczne „serio, znowu ktoś chce moje pieniądze?”.
Jak ktoś pyta o Sri Lankę, to mówię, że bywało różnie. I że mogło być lepiej. Momentami było pięknie, momentami męcząco, czasem totalnie ponad moje nerwy. Ale gdybym miała lecieć drugi raz, nie odwołałabym lotu – po prostu poleciałabym mądrzej: z większym dystansem do „okazyjnych” ofert, z większym luzem do tego całego chaosu i z mniejszą liczbą jeansowych szortów w plecaku. Jeśli ten tekst ma w czymkolwiek pomóc, to w tym, żeby Twoja wersja Sri Lanki była od razu o ten jeden krok spokojniejsza niż moja.




