Napisała do mnie koleżanka  „wpadnę do Ciebie w sobotę, pokażesz mi swoje miasto”.  I wtedy zaczęłam myśleć, co mogę pokazać, bo tak na poważnie, to w Hadze w sensie turystycznym pokazać za wiele nie można. Czy aby na pewno?

Jako, ze była to spontaniczna akcja, miałam 24 godziny na przygotowanie jakiegokolwiek planu zwiedzania. Długo nad tym myślałam, pytałam znajomych. I co z tego wyszło?

Teoretycznie stwierdziłyśmy zgodnie, że w Hadze nic zachwycającego nie ma, ale jak się człowiek uprze, to może coś tam zobaczyć.

Grote Markt

Główny rynek w mieście. Miejsce, po którym chodzę, gdy ‘nie ma co robić’. Pełne sklepów, kawiarni, ładnej architektury (w tym pasażu, który trochę przypomina mi ten z Mediolanu). To główny zarys. I tak przez długi czas postrzegałam haską starówkę. A prawda jest zupełnie inna – bo im dalej od głównych ulic, tym miejsce zyskuje na klimacie. Pojawiają się urocze uliczki, piękne elewacje i ciekawe streetarty.

Mauritshuis

Piękny pałacyk za żelaznym ogrodzeniem  został zbudowany w XVII wieku jako prywatna rezydencja hrabiego (który pełnił m. in.funkcję przedstawiciela Niderlandów w brazylijskiej kolonii) Johana Mauritsa z Nassau-Siegen. Stąd wzięła się nazwa: dom Mauritsa. Budynek pełnił później różne inne funkcje (m.in.. był miejscem noclegu dla ważnych gości odwiedzających haskich prominentów), a od 1822 roku jest muzeum. We wnętrzu możemy podziwiać dzieła artystów takich jak Johannes Vermeer , Rembrandt czy Frans Hals 

 

Binnenhof

Kiedyś tutaj zabłądziłam przemieszczając się z jednego baru do drugiego (pamiętacie takie czasy, kiedy gastro było otwarte?). Całkiem spory  kompleks budynków w centrum Hagi, od wieków był centrum holenderskiej i holenderskiej polityki. Znajdują się tu Senat i Izba Reprezentantów, dwie izby parlamentu oraz część Rady Stanu, organu, który doradza w zakresie ustawodawstwa, a także pełni funkcję najwyższego sędziego administracyjnego.

 Obecna forma kompleksu jest wynikiem wielu renowacji na przestrzeni wieków, podczas których za każdym razem dodawano i zmieniano nowe części. Ostatni remont zakończono w 1992 roku. Rozbudowano kompleks Izby Reprezentantów i m.in. przeniesiono salę konferencyjną Izby Reprezentantów. Nowy remont uważany jest za konieczny ze względu na stan budynku i od lat jest przedmiotem dyskusji politycznej (czyli nie tylko w Polsce mamy budowlane never ending story…).

 

Binnenhof jest prawdopodobnie najstarszym kompleksem parlamentów w Europie, który nadal służy jako taki, w którym salę posiedzeń Senatu, zbudowaną około 1655 r. Jako salę posiedzeń Stanów Holandii i Zachodniej Fryzji, można postrzegać jako najstarszą salę posiedzeń parlamentu w użyciu.

To właśnie dzięki Binnenhof Haga rozrosła się do takich rozmiarów – w końcu centrum polityczne kraju wymaga wielu ludzi do obsługi 🙂

Scheveningen

Administracyjnie to już nie jest część Hagi, jednak wiele osób zalicza to miasteczko jako jedną z dzielnic miasta. Dla mnie Scheveningen to miejsce na relaks. Jest plaża, bary, las, molo, deptak (De Pier) – wszystko to, czego nadmorska miejscowość potrzebuje do funkcjonowania J Wokół znajdują się także muzea o tematyce marynistycznej oraz Madurodam – miasto miniatur. To ostatnie to dla mnie wspomnienie z czasów nastoletnich – podczas jednego obozów odwiedziłam tą miejscówkę – pamiętam zachwyt nad tymi małymi, uroczymi kanałami, pięknymi domkami, i powoli obracającymi swoje skrzydła wiatrakami.

Pałac pokoju

Jeżeli pytam ludzi o skojarzenia z Hagą większość osób wymienia właśnie siedzibę międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Mi ten renesansowy budynek otoczony ogrodem przypomina trochę pałac księżniczki Disney’a 🙂 Obecnie – e względu na pandemię, miałam okazję podziwiać budynek tylko z zewnątrz, ale na pewno, jak tylko pojawi się możliwość, to przespaceruję się korytarzami podziwiając piękne wnętrza i ciekawe eksponaty.

Na zewnątrz znajdują się dwa miejsca, które symbolizują równość i współpracę wszystkich krajów zjednoczonych. Jednym z nich jest ławka, na której znajduje się słowo ‘pokój’ w jeżykach wszystkich Narodów Zjednoczonych, drugim wielki kamien, otocznony mniejszymi, z których każdy pochodzi z odrębnego kraju NZ.

Haagse bos & Zuide Park

Het Zuidepark

Haga, mimo tego, ze jest duża rozbudowana, zostawia trochę zielonej przestrzeni na relaks.  Moimi ulubionymi są Zuide Park (pewnie dlatego, że mam do niego blisko), oraz Haagse Bos (Haski Las), bo zlokalizowany na przedmieściach jest dla mnie oazą spokoju.  Ten pierwszy to nie tylko miejsce spacerów,a le także przestrzeń piknikowa (z wydzielonym miejscem do spożywania procentów),bieżnia oraz kompleks sportowy (tam właśnie uczyłam się grać w Futbol Amerykański).

Het Zuidepark

Drugą miejscówkę znalazłam przez przypadek. Przerwa świąteczna zmusił nie do ruszenia się z domu. Nie chciałam ciągle łazić w te same miejsca, więc szukałam czegoś innego – o odwiedzeniu Lasu zdecydowały znalezione na Google zdjęcia zwierząt wyrzeźbionych w drewnie J Każdy powód jest dobry, prawda?

Oud Rijswijk

Oud Rijswijk

Kolejna perełka, którą odnalazłam, kiedy zabłądziłam (tym razem rowerem, wracając z pracy). Przez chwilę miałam wrażenie, że przeniosłam się do jakiegoś Delftu, czy innego podobnego małego miasteczka). Tu jest po prostu uroczo. Niska zabudowa (wiecie, taka typowo niderlandzka, brukowane uliczki, cisza, spokój i czystość).

Oud Rijswijk

To jeszcze nie wszystko, co można zobaczyć. Jest jeszcze sporo ciekawych mijescówek: m. in. Ogród japoński (ciekawe, czy taki fajny jak ten we Wrocławiu, oraz wiele muzeów). ale wiadomo, jakie mamy czasy. Jak tylko uda mi się odwiedzić więcej, na pewno zaktualizuję wpis.