Kefta, tadżin i harira, czyli co zjeść w Maroku?

Maroko kusi turystów wysoką temperaturą,  złotymi plażami, pustynnym krajobrazem, przetykanym cudownymi, porośniętymi bujną roślinnością oazami majestatycznym widokiem gór,  a także kuchnią! Podczas wizyty w Maroku jedzenie jest czymś, czego trzeba doświadczyć. Gwarantuję, że kuchnia marokańska, będąca wypadkową wszystkich państw regionu Morza Śródziemnego, to coś, co zapewni Wam niezapomniane doznania smakowe i zapachowe.
Typowe danie obiadowe składa się z mięsa (poza wieprzową) warzyw (gotowanych, przyprawionych słodko lub pikantnie) i kaszy (w tym najpopularniejszej – kuskus), lub podsmażają w garnkach. Zamiast tradycyjnego pieczywa pojawiają się tu różnego rodzaju placki. Często na stole obecne są przystawki w postaci warzyw podawanych na zimo lub oliwek.

Sztućce – jak w większości krajów muzułmańskich są zbędne*. Posiłki (jedzone z jednego naczynia przez wszystkich) są spożywane za pomocą pszennych bułeczek lub wcześniej wspomnianych placków.  
*W miejscach turystycznych potrawy podawane są oddzielnie, a do każdego dania dołączony jest komplet sztućców.



Każda kuchnia, poza typowymi dla siebie potrawami, odznacza się specyficznym zestawem przypraw. W kuchni marokańskiej są to:kminek, świeża kolendra, szafran, mięta, imbir, curry, słodka czerwona papryka, cynamon, kardamon, czarny pieprz, harissa, muskat. 
Istnieje także mieszanka ras al hanout złożona z 30 ziół i przypraw z suszonymi pączkami róż. 

Do potraw dodaje się również owoce (daktyle, orzechy pigwy, suszone śliwki, rodzynki, migdały) lub miód.

Po posiłku Marokańczycy popijają miętową herbatę z cukrem. Jednak ten tradycyjny napój powoli zastępuje Coca – Cola z etykietką w języku arabskim.

                                                 

Potrawy kuchni marokańskiej

 

Tajine (Tażin)

Najpopularniejsza marokańska potrawa, przysadzana i podawana w glinianych naczyniach od których pochodzi jej nazwa.  W skład potrawy wchodzi zazwyczaj mięso z kurczaka, wołowiny lub jagnięciny oraz warzywa. Dla osób nie jedzących mięsa istnieje wersja wegetariańska z samymi warzywami

Harira

Marokańska zupa harira jest bardzo pożywna i prosta w przygotowaniu. Podstawą dania jest mięso (zazwyczaj baranina, jagnięcina lub wołowina), nasiona roślin strączkowych (ciecierzyca, soczewica) i przyprawy, które nadają potrawie niezwykły aromat. Harira najlepiej smakuje przygotowana w tradycyjnym glinianym garnku, gotowana długo i na wolnym ogniu, aby wydobyć ze wszystkich składników to, co najcenniejsze.

Kefta (kofta)

Czyli mięsne pulpeciki przygotowywane podobnie jak nasze kotlety mielone, doprawione charakterystyczną dla Maroka aromatyczną mieszanką przypraw. Kefta najczęściej podawana jest w bułce, ale istnieje też wersja ‚na talerzu’. Podawana jest zazwyczaj z kuskusem (lub w wersji ‚zachodniej’ z frytkami) oraz surówką ze świeżych warzyw.
Jak widać, poza Coca-Colą, w kuchni marokańskiej pojawiają się też inne zachodnie potrawy (m.in. pizza i frytki)

                     

Kuchnia marokańska, ze względu na bliskie położenie w stosunku do Europy, kolonialną przeszłość a także dostosowanie się do gustu klientów poza specyficznymi mieszankami przypraw (i brakiem wieprzowiny) nie wyróżnia się niczym specjalnym. Nie ma  ścisłych reguł dotyczących przygotowywania poszczególnych potraw -można improwizować (po przyswojeniu sobie podstaw). My na pewno spróbujemy odtworzyć niektóre potrawy ( w wersji normalnej i wege) w domu.
         

شهية طيبة
Smacznego!

Troki – zamek na wyspie

troki zamek
Troki – Zamek


Dwa kilometry od dworca, po przekroczeniu mostu zaczyna się inny świat. Świat średniowiecznych zamków, magii, książąt i królów. Czas wystawnych balów i odważnych rycerzy. Mimo, ze odbijający się w wodzie zamek wydaje się być złudzeniem, istnieje naprawdę i stanowi największy zabytek Litwy.

Jeżeli kiedyś będziecie w Wilnie, poświećcie kilka godzin na wizytę w Trokach (Trakai), obiecujemy – warto!
 

7 rzeczy, które musisz zrobić w Pradze

 

Hradczany i Mała Strana
Hradczany i Mała Strana

Ferie zimowe to idealny moment na zwiedzanie. W zeszłym roku postawiliśmy na Ateny, w tym roku zrezygnowaliśmy z cieplejszego klimatu na rzecz Pragi. Miasto, będące częstą destynacją nie tylko wśród Polaków, oferuje mnóstwo atrakcji, z których każdy znajdzie coś dla siebie.

Wiele osób wybierając ten kierunek podróży zastanawia się ‚Co robić w Pradze?’

Zapraszamy na mocno subiektywną listę 7 rzeczy, które musisz zrobić, gdy już dotrzesz do czeskiej stolicy!

1. Zjeść smażony ser ….

Smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou
Smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou

 

….najlepiej z hranolkami i tatarską omacką 🙂
Zawsze, gdy gdzieś jedziemy, numerem jeden na naszej liście jest spróbowanie lokalnych potraw. Tak też było w Czechach. panierowany i smażony ser z frytkami i sosem tatarskim. Milion kalorii, ale doznania smakowe były tego warte.
Nie zapominajmy też o czymś do picia – lokalne piwo to nieodłączna część obiadu w praskiej knajpce.
 

2.  Zwiedzić muzeum

Armádní muzeum Žižkov
Armádní muzeum Žižkov
 
 
Muzea to drugi, po lokalnych przysmakach, punkt obowiązkowy każdej naszej wycieczki. 
Praga w tej kwestii oferuje wielki wybór Od tradycyjnych muzeów takich jak : Muzeum Narodowe, Muzeum Techniki czy Muzeum Wojskowe –  po te mniej popularne: Muzeum Czekolady, Muzeum Maszyn Erotycznych, Muzeum Tortur czy Grota Alchemika. 

My postawiliśmy na klasykę zwiedzając Armádní muzeum Žižkov
Armádní muzeum Žižkov
Armádní muzeum Žižkov
Armádní muzeum Žižkov
Armádní muzeum Žižkov
Armádní muzeum Žižkov
Armádní muzeum Žižkov


3. Przespacerować się uliczkami starego miasta i zjeść trdelnik



Rynek staromiejski/Staroměstské náměstí
Praski rynek to wielka przestrzeń, w której obrębie możemy podziwiać liczne atrakcje, takie jak XIV-wieczny ratusz Staromestska radnica ze słynnym zegarem astronomicznym, któreego ruchome figurki przedstawiające 12 apostołów oraz wyobrażenia Śmierci, Turka, Chciwości i Vanitas; Kościoły: Tyński, i św. Mikołaja oraz pomink reformatora religijnego Jana Husa, wzniesiony w 500 rocznicę egzekucji.
 
Pomnik Jana Husa
Pomnik Jana Husa
zegar astronomiczny praga
Staromestska radnica/Zegar astronomiczny

 

Na polskich festynach i w miejscach obleganych przez turystów można spotkać obwarzanki, które nijak się maja do czeskiego specjału, którego słodki, cynamonowy zapach roznosi się po głównym placu.. Ciasto na trdelniki owijane jest wokół kija, grillowane, a następnie posypywane cukrem, cynamonem, orzechami, wiórkami kokosowymi. Nadziewany jest zazwyczaj nutellą. Najlepiej jeść od razu, urywając kawałki palcami i uważając, aby nadzienie nie wylądowało nam na ubraniu.

trdelnik
Trdelnik


 

4. Przespacerować się Mostem Karola

Most Karola
Most Karola/Karlův most
 
Karlův most, to kolejna obowiązkowa atrakcja. Zatłoczona niemalże tak samo jak stare miasto konstrukcja łączy Stare Masto z dzielnicą Mala Strana. Oparty na 16 łukach, długi na 500 metrów. zdobiony  licznymi barokowymi figurami, jest niewątpliwie jednym z najpiękniejszych średniowiecznych mostów w Europie,  Zbudowany w latach 1357 – 1402 aż do roku 1741 roku  był jedyną drogą łączącą tereny po obu stronach Wełtawy. 

Od kilku lat stanowi również miejsce, w którym zakochani pieczętują swoją miłość, wieszając symboliczne kłódki.


 

5. Zwiedzić uliczki Malej Stranej i zabytki Hradczanów


 
Po przekroczeniu Mostu Karola, trafimy na mniej uczęszczaną część miasta Urokliwe uliczki Małej Stranej są spokojniejsze niż te na Starym Mieście. Warto powłóczyć się po okolicy, zwiedzić okoliczne kościoły oraz poszukać pamiątek (koniecznie z Krecikiem!). Warto również zagłębić się dalej i odwiedzić Zamek na Hradczanach., będący budowli zawierającym m.in.byłe stajnie zaadaptowane na galerie , sale reprezentacyjne prezydenta Czech oraz Stary Pałac Królewski. Kolejnym punktem w tej części miasta jest gotycka Katedra świętego Wita. budowana przez niemal pięć wieków stanowi największy i najważniejszy kościół w Pradze.


6. Poszukać niecodziennych rzeźb i budowli

Jedną z najciekawszych są wielkie raczkujące „bobasy” na Kampie – niewielkim półwyspie. Dziwna rzeźba jest dziełem lubiącego kontrowersje Davida Cernego. Podobno kody kreskowe zamiast twarzy bobasów mają być protestem przeciw globalizacji… 
takie same bobasy znajdują się również na wieży telewizyjnej Żiżkow.
 
Wieża telewizyjna Żiżkow
Wieża telewizyjna Żiżkow
Ciekawą budowlą jest niewątpliwie tańczący dom, zbudowany w 1996 roku, na prawym brzegu Wełtawy w Pradze, w dzielnicy Nové Město awangardowy budynek projektu pary architektów: Vlado Milunića i Franka Gehry’ego. Swą nazwę zawdzięcza kształtowi, w którym można dopatrzeć się sylwetki tańczącej pary.
 
tańczący dom Praga Tančící dům
Tańczący dom/Tančící dům

7. Posłuchać Beatlesów pod ścianą Lennona

Ściana Johna Lennona
Ściana Johna Lennona
Ściana od lat 80. XX wieku została zapełniona graffiti inspirowanymi Johnem Lennonem i fragmentami tekstów piosenek Beatlesów.
 
Ściana Johna Lennona
Ściana Johna Lennona
W 1988 roku ściana była źródłem irytacji dla reżimu komunistycznego Gustáva Husáka. Młodzi Czesi pisali skargi na ścianie, co doprowadziło do starcia pomiędzy setkami studentów i służbą bezpieczeństwa w pobliżu Mostu Karola. Ruch studentów został ironicznie nazwany „Lennonismem”, a czeskie władze opisywały tych ludzi jako alkoholików, psychicznie chorych, socjopatycznych i nazywali agentami zachodniego kapitalizmu.
 
Ściana Johna Lennona
Ściana Johna Lennona
Ściana stale ulega zmianie, a oryginalny portret Lennona został zamalowany pod warstwami nowej farby. Nawet wtedy, gdy ścianę przemalowano przez niektóre instytucje, na drugi dzień znów zapełniała się poezją i kwiatami. Dziś ściana jest symbolem ideałów młodości takich jak miłość i pokój.
 
Ściana Johna Lennona
Ściana Johna Lennona



Poniżej krótki filmik z naszego wypadu do stolicy Czech (miło będzie jak zostawisz łapkę w górę;)


 

7 rzeczy, które musisz zrobić w Atenach


Ateny był moją ubiegłoroczną zimową destynacją. Idealna odskocznia od zimowej polskiej aury.

Temperatura pozwalająca na noszenie bluzek z krótkim rękawem, uprzejmi ludzie i mnogość atrakcji sprawiły, że stolica Grecji stała się jednym z moich ulubionych miejsc.
Zapraszam więc na mocno subiektywną listę rzeczy które warto zrobić w Atenach.

1. Zwiedzać… za darmo

Ateny na weekend poradnik przewodnik
Źródło: zasoby własne
Akropol, Świątynia Zeusa, i masa muzeów i to wszytko za darmo! Wystarczy posiadać legitymację studencką 🙂
Dzięki temu można zwiedzić najważniejsze atrakcje nie wydajając ani grosza.

2. Wejść na Lycabettus

Ateny na weekend poradnik przewodnik
Źródło: grafika Google
Coś dla miłośników pieszych wędrówek, ale nie tylko! Wzgórze o wysokości 300 m. oferuje przepiękna panoramę greckiego miasta. Na szczycie znajduje się klimatyczna restauracja serwująca przepyszne jedzenie. Polecam szczególnie po zmierzchu – widok jest przepiękny!

3. Pójść na targ.

Ateny na weekend poradnik przewodnik
Źródło: zasoby własne

Nigdy nie korzystam z posiłków oferowanych przez hotel. Zdecydowanie bardziej wolę postawić na lokalną kuchnię -tak też było i tym razem. Świeże pieczywo, ser feta i oliwki a także masa owoców to coś,  czego nie można pominąć będąc w Atenach.

4. I na pchli targ 

Ateny na weekend poradnik przewodnik
Źródło: grafika Google


Organizowany w niedziele na placu Monastiraki. Można tam znaleźć wszystko: od zabawek poczynając na zastawie stołowej kończąc. Raj dla poszukiwaczy niecodziennych pamiątek i przedmiotów z duszą. Dla tych, którzy preferują tradycyjne pamiątki, na tymże placu można znaleźć jedne z najtańszych (magnesy za 0,5 euro!)
 
Z placu Monastiraki, patrząc w stronę Akropolu, można udać się w lewo (na wschód) i wejść w uliczki pełne sklepików, a właściwie butików z wszelakim dobrem. 
 

5. Zjeść Loukoumi…

Ateny na weekend poradnik przewodnik
Źródło: grafika Google


Na  wyżej wspomnianym placu nie zabraknie również ulicznych sprzedawców oferujących greckie przysmaki, na przykład Loukumi, będące tradycyjnym greckim słodkim smakołykiem o smaku owocowym i konsystencji galaretki. Loukoumi zrobione jest z cukru, żelatyny i soków owocowych. Krojone w kostki i posypane cukrem pudrem

6. … i mandarynkę prosto z drzewa

Ateny na weekend poradnik przewodnik
Źródło: grafika Google


Nie żartuję!

7. Zwiedzić Ogród Narodowy.

Ateny na weekend poradnik przewodnik
Źródło: zasoby własne
Jest to jeden z najprzyjemniejszych rejonów miasta. Zawierają liczne zielone rośliny oraz małe zoo, które jest ostoja spokoju w Atenach. Kwiatów jest tu raczej niewiele, ale wytchnienie od letnich upałów i smogu zapewniają gęsto rosnące drzewa, krzewy i pnącza, stawy z kaczkami i szumiące cicho kanały irygacyjne. Początkowo były to prywatne ogrody królewskie, oczko w głowie królowej Amealii. Zostały one stworzone w latach czterdziestych XIX w. Złośliwi mówią, że w tamtych czasach niewielka grecka marynarka wojenna zajmowała się niemal wyłącznie przywożeniem tu ze wszystkich zakątków globu coraz to nowych gatunków rzadkich roślin, często przekazywanych w darze przez innych monarchów.

Jak tanio podróżować? Mini-poradnik

Jak tanio podróżować

 Wielu z Was pyta mnie, w jaki sposób udaje mi się tak często podróżować za tak małe pieniądze. W styczniu przez weekend zwiedzałam Wilno, niedługo szykuję się na podbój Pragi, następnie Maroko, Słowacja, później Azja, a zapewne to nie wszystko, co mnie czeka w tym roku. Wiele osób myśli, że aby podróżować trzeba mieć konto bez limitu (i debetu!), albo drzewo, na którym rosną pieniądze. Chcę Wam uświadomić, że na (tanie) wypady za granicę nie potrzeba fortuny, a jedynie odrobina sprytu, cierpliwości i pozytywne nastawienie.
Oto kilka porad, jak tanio podróżować ♥

 

Po pierwsze: bądź elastyczny

jak tanio podróżować

Nigdy (przenigdy!) nie jeżdżę na wakacje w wakacje. Omijam sezony urlopowe i wysokie temperatury. Wolę wtedy siedzieć w klimatyzowanym biurze i podróżować o wiele mniej zatłoczoną komunikacją miejską.
Na dłuższe wakacje wybieram się w okolicach października, kiedy jest jeszcze w miarę ciepło, ale największy boom już minął.
Najtańsze bilety lotnicze kupimy od września do listopada oraz od stycznia do końca maja. Okres najwyższych cen biletów lotniczych to wakacje (ale i w tym przypadku to nie koniec świata, szczegóły znajdziecie w dalszej części), Boże Narodzenie oraz Nowy Rok.
To samo dotyczy city break’ów zdecydowanie omijam weekendy (piątek-niedziela). Dużo lepiej jest przesunąć lot o kilka dni w jedna lub drugą stronę i zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych.
Najtańsze dni wylotu/przylotu to wtorek-czwartek. Planując urlop warto wziąć pod uwagę jego początek oraz koniec przypadający na środek tygodnia. Przy tanim lataniu ważna jest nasza elastyczność dat wylotów oraz powrotów.

Po drugie. Działaj z wyprzedzeniem

jak tanio podróżować

Rezerwuję loty z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem (najtańsze ceny biletów są dwa, trzy miesiące przed planowanym wylotem -dotyczy to szczególnie tanich linii np. Ryanair, Wizzair) lub wypatruję promocji organizowanych przez przewoźników. Pomocna może być strona fly4free (mam ją ustawioną jako startową i to właśnie dzięki niej udało mi się zwiedzić Wilno i Pragę za niską cenę). Na takich stronach jak skyscanner możesz sprawdzić, w jakim okresie ceny biletów są najniższe.
To samo dotyczy noclegów. Zazwyczaj korzystam z Booking.com, ale czasem zdarza mi się dokonywać rezerwacji również przez hostelworld.com lub Airbnb (łapcie zniżkę-100 zl na pierwszą rezerwację ♥)
UWAGA!
wyszukując na stronie przewoźnika interesujący nas lot zauważymy, że jego cena urosła w stosunku do ceny podczas naszego pierwszego wyszukania, nawet kilka minut wcześniej tzn, że wyszukiwarka chce nas naciągnąć. Kiedy wchodzimy na stronę przewoźnika i po raz pierwszy wyszukujemy lot, cena jest atrakcyjna, ale nie jesteśmy jeszcze zdecydowani, następnie po raz kolejny wyszukujemy ten sam lot po jakimś czasie, wyszukiwarka zapamiętuje nasz pierwszy wybór i cena automatycznie rośnie, ponieważ wzmaga się nasze zainteresowanie danym lotem, a co za tym idzie determinacja zapłacenia za lot, żeby jeszcze bardziej nie zdrożał. To wszystko za sprawą plików cookies, tzw. ciasteczek w naszej przeglądarce. Jeśli usuniemy całą historie przeglądania i nasze ciasteczka, wyszukiwarka rozpozna nas jako “nowego klienta” i wtedy cena biletu będzie niska, zachęcająca do pozyskania nowego pasażera swoich linii.
Inną opcją jest również przeglądanie ofert w trybie incognito – wtedy również wyszukiwarka traktuje nas jako „nowego” klietnta
jak tanio podrożować? jak tanio podrożować? jak tanio podrożować? jak tanio podrożować? jak tanio podrożować?

Po trzecie: działaj na własną rękę

jak tanio podróżować

 

O tym, jak podróżować omijając all inclusive, pisałam tutaj.jak tanio podrożować? jak tanio podrożować?

Po czwarte: dobrze się spakuj

jak tanio podróżować

 

Od razu uprzedzam ‚dobrze’ nie znaczy ‚dużo’. Pamiętajcie, że każdy przewoźnik ma nieco inne standardy dotyczące przewozu bagażu. Dobrze jest się z nimi zapoznać przed rezerwacją biletu, bo w przeciwnym wypadku może nas czekać dopłata znacznie przewyższająca cenę biletu. jak ta

Warto zrobić sobie listę rzeczy, które chcemy zabrać (uwzględniając różne warunki pogodowe) i spakować się według niej.

Po piąte: co możesz zrobić za darmo?
jak tanio podróżować
  • Warto poszukać w Internecie informacji o darmowych atrakcjach w danej miejscowości, a także sprawdzić, czy dane instytucje nie oferują dni bezpłatnych oraz zniżek dla różnych grup wiekowych. jak tanio podrożować?
  • W przypadku dużych miast (np. Barcelona) warto używać transportu miejskiego (bilety wieloprzejazdwoe pozwalają zaoszczędzić zić sporo pieniędzy). Najlepiej jednak jest chodzić pieszo – w ten sposób można zwiedzić wiele ciekawych miejsc, poznać specyfikę miasta i wczuć się w jego klimat.
  • Zazwyczaj rezygnuję z jedzenia w restauracjach na rzecz kupowania posiłków w supermarketach lub na lokalnych targowiskach – tylko tam można spróbować świeżych warzyw, owoców i innych regionalnych wyrobów za niewielką cenę.

jak tanio podrożować? jak tanio podrożować? jak tanio podrożować? jak tanio podrożować? jak tanio podrożować?

To są travel-hacki które znam z autopsji. W miarę podróżowania i poznawania nowych krajów lista pewnie się rozszerzy i powstanie nowy post 🙂
jak tanio podróżować? 
Warto zastanowić się, czego oczekuje się od podróży? Wypoczynku? Pięknego hotelu? Poznania życia nocnego? Czy wręcz przeciwnie – nieprzespsanych nocy, jedzenia owoców prosto z drzewa i zakwasów w nogach?
Pomyśl, czego oczekujesz od podroży, znajdź swoją drogę – niekoniecznie taką jak moja, bo każdy jest inny i inne ma priorytety. Znajdź piękno w rzeczach prostych i codziennych, zachwycaj się drobnostkami życia np. smakiem mandarynki zerwanej prosto z drzewa, szumem fal czy spadającymi z drzewa liśćmi. Baw się życiem ; )
jak tanio podróżować? jak tanio podróżować?
 
jak tanio podróżować? jak tanio podróżować?

Dlaczego nie lubię ‚all inclusive’


Piękny hotel otoczony palmami, gdzieś w malowniczym kurorcie. Catering z opcją all-inclusive – szwedzki stół, a na nim lokalne specjały przemieszane z europejskim standardem.  Na powietrzu kompleks basenów, leżaki i bar, w którym serwują kolorowe drinki z palemką. Brzmi jak wakacje marzeń? Dla większości z Was pewnie tak, dla mnie niestety nie. 

Na początku chciałam napisać, że nie lubię iść na łatwiznę.   Taki charakter, nic z tym nie zrobię. Bo wiem, ze łatwo jest pójść do biura podróży, wybrać interesujące nas miejsce (albo takie, które ładnie się prezentuje w katalogu), zapłacić i odliczać dni do wyjazdu.

W moim przypadku jest zupełnie inaczej. Po prostu czasem nachodzi mnie myśl, że czas wyrwać się z tej okrytej smogiem Warszawki, i polecieć gdzieś. Tak po prostu.  Włączam wtedy komputer, wpisuję adres wyszukiwarki lotów, wpisuję interesujące mnie daty i wybieram „losowy kierunek”.  Tak właśnie trafiłam m.in. do Aten. Potem bookuję hotel (względnie hostel), sprawdzam możliwe połączenie z lotniska i voilà! Wycieczka (prawie) gotowa.

Wierzcie lub nie, ale takie wyszukiwanie i planowanie to dla mnie ogromna frajda (prawie taka sama, jak podróżowanie :)

Szczerze mówiąc, hotel nie jest dla mnie ważny. Nie potrzebuję willi z basenem, szwedzkim stołem, i milionem Januszów kradnących wszystko, co się da. Potrzebuję miejsca, w którym będę mogła zostawić swoje rzeczy, naładować telefon i przespać się po całym dniu zwiedzania. Nie rozumiem ludzi, którzy wydają miliony monet na ekskluzywny hotel i podczas urlopu nie opuszczają go ani na chwilę. Bo w moim mniemaniu na urlop się jedzie żeby „nie spać, zwiedzać, zapie*dalać” a nie „opie*dalać się”.

Wybranie przelotu i hotelu to dopiero początek zabawy. Jestem sama sobie sterem, żeglarzem, okrętem, więc przewodnikiem też.  Przeglądam przewodniki, przekopuję Internety, oglądam zdjęcia. Ustalam, co gdzie, jak i za ile. Co jest przereklamowane, a co warto odwiedzić? Znajduje klimatyczne miejsca, knajpki z dobrym lokalnym jedzeniem i bary z dobrą muzyką, takie, gdzie nie ma turystów, ścisku, hałasu i gdzie można poczuć prawdziwy klimat danego miasta. Oczywiście, nie mówię, ze odpuszczam sobie główne atrakcje, po prostu zmniejszam ich liczbę, wybierając to, co mnie interesuje. (będąc w Barcelonie, z racji braku zainteresowania piłką nożną, odpuściłam sobie zwiedzanie Camp Nou, czym wywołałam „ale jak to?!” u większości znajomych).

Nie zabieram ze sobą niewiadomo ile. Nie tworzę zestawów, które będę ubierać. Moje wszystkie ciuchy są szarobure, wiec wszystko pasuje do siebie. Wystarczą jeansy, kilka t-shirtów i coś na długi rękaw. I wygodne buty. Bo bez tego ani rusz. Do tego aparat, mapa i przewodnik. Nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba, Nie muszę wyglądać pięknie, nie musze brać miliona rzeczy. Jadę z w połowię pustą walizką, Aby zapełnić ją wspomnieniami, pamiątkami i lokalnymi rarytasami.

Wakacje „all inclusive” nie spełniają swojego podstawowego zadania – nie zanurzają w obcym miejscu, w obcej kulturze, w obcym języku. Nie dają szansy spróbować i posmakować innego świat – a ja właśnie po to podróżuję. Chcę zobaczyć, poczuć na własnej skórze kawałek innego kraju.  Pomieszkać w innym mieście, zjeść w tamtejszych knajpkach, pojeździć tamtym metrem i autobusami. Popatrzeć, jak tam żyją.  Pochodzić po tamtych ulicach, bazarach, parkach. Zjeść mandarynkę prosto z drzewa i wypić butelkę sangrii nad morzem.  Przywieźć masę  zdjęć i wspomnień.
Wspomnień. I mimo, ze wracam z takich wycieczek zmęczona, to jednak jestem bogatsza o nowe doświadczenia. Bo podróże kształcą. Ale tylko takie.

Juz jutro kolejna podróż ♥
Śledźcie mnie na instagramie: @urbanvagabond_

Sześć sposobów na zwiększenie Twojej porannej porduktywności

Chyba każdy z nas marzy o produktywnym poranku, prawda? Zazwyczaj jednak kończy się na piątej z kolei drzemce i robieniu wszystkiego na ostatnią chwilę.
To, jaki będzie nasz poranek ma ogromny wpływ na pływ na przebieg reszty dnia. Przy ograniczonym czasie i braku energii zorganizowanie . Maksymalizacja wydajności swojego rano z tylko niewielkimi korektami chcielibyśmy podzielić się z wami.

1. Odłóż ten telefon!


Czy pierwszą rzeczą, jaką robisz po przebudzeniu się, jest sprawdzanie powiadomień, które w ciągu nocy pojawiły się na ekranie Twojego smartfona? Ja też tak robiłam. Dopóki nie natknęłam się w sieci na pewien artykuł. Według autorów, pierwsze kilka minut po przebudzeniu jest najważniejsze. To ten czas ma wpływ na resztę dnia.  Zamiast przeglądać  wiadomości mejle, Fejsa i insta, postaw na aktywność fizyczną. Streching, joga albo czterominutowa tabata? Ćwiczenia nie są dla Ciebie?   Wyjrzyj przez okno i poobserwuj ludzi, przeczytaj rozdział książki, zjedz śniadanie. Dopiero teraz sprawdź, co się działo w Internecie, kiedy byłeś offline.

2. Przygotuj się!

Gdzie jest moja bluzka/spodnie/skarpetki? Jeszcze wczoraj widziałam ten zeszyt…  Brzmi znajomo? Przygotowanie jest kluczem. Spróbuj wykorzystać wolną chwilę wieczorem, aby przygotować wszystko na następny dzień. Spakuj się, przygotuj ubrania i drugie śniadanie (możesz w tym czasie słuchac muzyki, powtarzać czego się nauczyłeś lub oglądać serial ;). Zajmie Ci to kilkanaście minut, ale rano będziesz mógł pospać dłużej 🙂

3. Ustaw drzemkę!

Może to  zabrzmi dziwnie, ale … warto spróbować 😉 Zazwyczaj opóźniasz konieczność wstania tak długo, jak tylko się da? Mam na to receptę! Ustaw budzik wcześniej niż zazwyczaj – wtedy nawet z kilkoma drzemkami wstaniesz o odpowiedniej porze! Spróbuj obudzić dziesięć minut wcześniej niż normalnie można zrobić. To zajmie krawędź tego pośpiechu i daje uczucie bardziej zrelaksowany podczas reszty dnia.
4. Bez śniadania ani rusz!

Nie bez przyczyny mówi się, ze śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia. Powszechnie wiadomo, że ludzie, nie omijają pierwszego posiłku  mają bardziej  stabilny poziom cukru we krwi (a zatem są mniej narażeni na otyłość), oraz są mniej głodni przez resztę dnia. Owsianka, jajecznica lub tosty dadzą Ci porannego ‘kopa’, a jak wiemy więcej energii=większa efektywność w pracy =lepsza koncentracja=większa satysfakcja!

5. Zasada 90-90-1 

Zgodnie z tym artykułem wprowadzenie zasady 90-90-1 ma za zadanie polepszyć Twoją produktywność. Na czym to polega?  Przez następne 90 dni,  pierwsze 90 minut swojego dnia poświeć na pracę na swoim priorytetem numer jeden. I tylko nad nim. Podczas tego czasu, nie wolno  sprawdzić social mediów i e-maili (patrz punkt 1). Zapisuj swoje postępy – tak łatwiej zauważysz postęp 😉

6. Top 3

Ciągle tworzysz sobie Listy rzezy do zrobienia? Zastanów się, ile podpunktów z ostatniej udało Ci się zrealizować? No właśnie…  Zamiast kilkunastu podpunktów wybierz trzy, które są Twoimi priorytetami na dany dzień. Pijąc poranną kawę pomyśl o TRZECH rzeczach, które chcesz osiągnąć w ciągu najbliższych 12 godzin. Oczywiście, nie każdy dzień będzie zwycięstwem, ale odpowiednio przemyślana strategia  pomoże Ci osiągnąć cel.
A jakie są Twoje sposoby na efektywny poranek?

Pocztówka z Aten

Wyobraź sobie, że jest ósma rano, za oknem sypie śnieg, a Ty gnijesz w pracy/szkole i zastanawiasz się, jak długo bedzie tak sypać. 10 godzin poźniej chowasz kurtkę do walizki, trapery zmieniasz na sandały a w najblizszym kiosku kupujesz okulary przeciwsloneczne. Tak wąłśnei wyglądał jeden z moich zimowych dni – dzień, kiedy pierwszy az postawiłam stopę na półwyspie, ktory stał się kolebką naszej cywilizacji.
Zapraszam do zobaczenia Aten moimi oczami.

 
 
         
 



 

 ♥

Ateny stały sie moim ulubionym miejhscem w Europie (Paryż i Londyn się chowają!). Mimo, że spędziłam w tym mieście kilka dni czuję niedosyt, i wiem ,że kiedyś tam wrocę. A tymczasem odliczam dni do kolejnej podróży? Zgadnijcie gdzie (podpowiedź na moim instagramie)

A jakie jest twoje ulubuione miejsce? A moze odwiedzięłś Grecję i chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?

To jest pierwsza częśc fotorelacji. Druga – wraz z opisem naszych wrażeni i praktycznymi radami – niebawem 😉

Follow my blog with Bloglovin

10 Ciekawostek o Holandii



Witaj, głodny wiedzy Czytelniku 🙂 Wiem, że lubisz takie posty. Ja też je lubię 😉

Holandia – kraj wiatraków, sera, chodaków. A także przez jakiś czas mój dom, miejsce pracy oraz edukacji. Jadąc tam wiedziałam o tulipanach, serach i wiatrakach. Ty o tym pewnie też wiesz. A o tym, co mnie zaskoczyło, przeczytasz poniżej 😉
1. Masło orzechowe
źródło: Internet

Generacje holenderskich dzieci wychowują się na maśle orzechowym (pindakaas). Poza USA tylko w Holandii jest ono aż tak popularne na kanapki.
Holendrzy preferują śniadania na słodko. Po za masłem orzechowym znajdziecie również masę past i kremów do smarowania pieczywa (tylko pszennego tzw. ‘tostowego’)

       2. Architektura

źródło: Internet

Niskie domki, których partery są czasem zaadaptowane na lokale usługowo-handlowe, wąskie uliczki i brak punktów orientacyjnych. Początkowo każda uliczka wyglądała dla mnie tak samo, dopiero po kilku tygodniach nauczyłam się rozpoznawać poszczególne miejsca. Dla osób osłabej orientacji w terenie polecam wychodzenie z domu z włączonym GPSem 😀

3. Bibeloty

źródło: Internet

Pamiętacie, jak jeszcze kilka(naście) lat temu modne były porcelanowe figurki słoników, kotków i innych zwierzątek? W latach 90. Każdy maił w domu półki zagracone porcelanowymi pierdółkami. Było? Minęło?
Nie w Holandii. Tutaj odsłonięte parapety zdobią przeróżne porcelanowe cudeńka. Podziwiam ludzi, którym chce się wycierać to wszystko z kurzu 🙂


4. Recycling

źródło: Internet

Holendrzy bardzo dbają o środowisko, a raczej są zmuszeni dbać – worki na śmieci i podatki związane z wywozem odpadów są mega wysokie. W związku z tym każdy mieszkaniec przymusowo segreguje śmieci.


5. Pomarańczowy (Oranje)


źródło: Internet

      Czyli ulubiony kolor Holendrów.

Żeby zrozumieć holenderską miłość do ‚oranje’, musimy cofnąć się o ponad czterysta lat. Wtedy to właśnie żył i działał Willem van Oranje (1533-1584), u nas lepiej znany jako Wilhelm Orański, a dla Holendrów – największy bohater narodowy w ich dziejach. To właśnie od dowodził powstaniem przeciwko hiszpańskiemu królowi, który wówczas rządził na terenach, które dziś nazywamy Holandią. Tak, tak, potęga hiszpańskich Habsburgów była w tamtejszej Europie tak olbrzymia, że sięgała nawet deszczowych Niderlandów. 


Wilhelm był synem niemieckiego hrabiego Nassau, a jako młody szlachcic, po śmierci krewnego, odziedziczył francuskie księstwo Orange. I to właśnie nazwa tego księstwa oraz jego herb (z drzewkiem pomarańczy) uczyniły z Wilhelma „pomarańczowego” księcia. Z początku współpracował on z Hiszpanami, jednak z czasem jego sympatie przeszły na stronę holenderskich hrabiów, którzy czuli się uciskani przez króla. Dzięki sprytowi, talentom politycznym i determinacji, nazywany „Milczkiem” książę, stał się wkrótce liderem holenderskich powstańców. A kiedy w 1584, po latach bohaterskich walk przeciwko Hiszpanom, zginął on w zamachu zleconym przez hiszpańskiego króla, stał się on symbolem i bohaterem całego holenderskiego narodu. A co za tym idzie – także jego „pomarańczowy” stał się barwą na zawsze bliską następnym pokoleniom Holendrów. 

       

6. Rower

źródło: Internet

Czyli podstawowy środek komunikacji.
Dosyć płaska powierzchnia Holandii, dobrze rozplanowana bogata sieć ścieżek rowerowych pozwala na używanie roweru jako jednego z najlepszych środków transportu. Ponad 85% mieszkańców Holandii posiada przynajmniej jeden rower, a każde domostwo ma przynajmniej 3 rowery, rowerów oznacza, że jest ich więcej niż mieszkańców.
Najbardziej popularnym typem roweru w Holandii jest tzw. omafiets, którego używa około 60% mieszkańców. Ten tradycyjny damski dwukołowy pojazd odznacza się dużymi kołami, wysoko umiejscowioną kierownicą i niesamowitą wygodą jazdy z wyprostowanym kręgosłupem. Niegdyś ramy tych rowerów były tylko w kolorze czarnym, w dzisiejszych czasach można je spotkać we wszystkich kolorach tęczy jak również malowane w różne ciekawe wzorki.
Aby zapobiegać kradzieżom, każdy pojazd ma w widocznym miejscu wygrawerowany  ‘numer rejestracyjny’, a każdy właściciel posiada dokumentację świadczącą o posiadaniu pojazdu o takim,a nie innym numerze.

7. Używki

źródło: Internet
  • Marihuana
Przyznaj, że to pierwsze skojarzenie. Legalna i dostępna w coffe shopach w wielu wariantach. No, nie do końca. Oficjalnie, aby kupić zioło, trzeba posiadać dokument wydany przez holenderski rząd, potwierdzający Twoje dane. Jednak w miejscowościach turystycznych, oraz tych, w których jest większa ilość emigrantów, sprzedawcy przymykają oko na brak ‘papierka’
  • Alkohol
Kiedyś sprzedawany od 16 roku życia, teraz w niektórych częściach kraju minimalny wiek to 21.
Ponadto w supermarketach dostępne są tylko słabe alkohole (piwo/wino). Po cos mocniejszego trzeba się udać do specjalistycznego sklepu ‘Gall&Gall’
  • Papierosy
Holenderski rząd walczy z nałogiem;) Jak? Co kilka lat podwyższając cenę paczki i zabierając z niej po jednym papierosie. 

8. Wiatarki 

źródło: Internet

 W Holandii zachowało się jeszcze 1048 wiatraków  i 108 młynów wodnych. Zresztą wiatraki nazywają po holendersku dosłownie młynami wiatrowymi (windmolen).Każdy wiatrak ma swoje imie, np.: De Vang, De Wieken, Het Kruiwerk, De Kruigang, De Schoren, Korte Zwaard i Lange ZwaardSto lat temu było w Holandii jeszcze 10 tys.wiatraków. Zaprószony ogień i pożar był – i jest nadal –  największym zagrożeniem dla istnienia wiatraka.Najwięcej wiatraków – bo aż 220 – stoi w prowincji Zuid-Holland (Południowa Holandia) a w prowincji Utrecht stoi ich najmniej – tylko 33.
Najstarsze dwa wiatraki, z roku 1441 stoją w prowincji Gelderland, a najwyższy (44,8 m) wiatrak De Noordw Schiedamie.
Wiatraki są zabytkami kultury ale większość z nich znajduje się w rękach prywatnych i jest zamieszkała.

9. Język

źródło: Internet


W hollenderskieej grammattyce duublowannie litter jeest najważżnieejsze! Im więcej podwójnych liter tym bardziej holendersko!
voorraadbeheer aap accuraat aardappel geëerd onderzeeër koffieautomaat essentieel tweeënveertig elleboog keerwoord
Wiele słów brzmi jak dźwięk odcharknięcia przed splunięciem:
gek goor geit gehakt
Inne słowa przypominają dźwięki wydawane przez osobę klęczącą nad miską klozetową
heerhugowaard gehoor hagelslag hoorgarant gorkum goorheem
Dla mnie brzmiał troche jak niemeicki z miękką i uproszczoną wymową 😉

10. Tolerancja i otwartość


źródło: Internet

W Polsce wciąż niewyobrażalną jest sytuacja, aby na piątkowym rynku warzywnym dominowali Afrykanie i Azjaci. Kolorowa, egzotyczna ludność jest, co najmniej, 60 lat częścią holenderskiego krajobrazu. Holandię zamieszkują obywatele 177 różnych narodowości.
Holendrzy są mili i pomocni, pomogą z ciężką walizką na dworcu, oddadzą zapasowy parasol, gdy złapie Cię ulewa, wskażą drogę, gdy się zgubisz. Z racji tego, ze to kraj emigrantów większość osób włada nie tylko swoim rodzimym językiem, ale także niemieckim lub angielskim.
W kontaktach międzyludzkich panuje pełna swoboda. Każdy każdemu mówi po imieniu, nikt nie ocenia po wyglądzie, a bariera wiekowa czy pozycja zawodowa nie ma większego znaczenia. Przykład? Czwartkowe wyjścia do baru z wykładowcami 😉





Coś Cię zaskoczyło? A może znasz inne ciekawe informacje o Kraju Tulipanów? Proszę, podziel się swoimi spostrzeżeniami w komentarzu 😉

Przypominam o moich social mediach, do których odnośniki znajdziecie w stopce na samym dole 😉