Gdzie zjeść we Lwowie – subiektywny przewodnik kulinarny

W ciągu kilku dni we Lwowie udało nam się poznać więcej ciekawych smaków niż w trakcie innych podróży (no, może poza Wietnamem).  Było słodko, słono, wegańsko i tradycyjnie. Na mieście jedliśmy śniadania, obiady i kolacje, a później testowaliśmy lokalne bary, bo przecież człowiek to nie wielbłąd ;]

Cukor

Ej, pingwin, wejdźmy. No i weszliśmy. W środku trochę hipstersko, dania podane tak, że nic, tylko cykać fotki i wrzucać na Instagram. Ta kawiarnio-restauracja serwuje śniadania cały dzień. W menu znajdziecie zdrowe musli i granole i mniej zdrowe, klasyczne śniadanie angielskie oraz cały szereg naleśników (słodkich i wytrawnych).

 

 

Frans.ua gdzie zjeść  we lwowie

Tą piekarnię mijaliśmy za każdym razem, pokonując trasę hotel-centrum. Mały, nierzucający się w oczy lokal oferuje śniadania (na słodko i na słono), ciasta oraz pyszną kawę. Nigdy nie jadam śniadań na słodko, ale croissantowi z czekoladą nie mogłam się oprzeć!

 

 

Chinkalnia gdzie zjeść we lwowie

Hit naszego wyjazdu, który obudził w nas miłość do gruzińskiej kuchni oraz sprawił, że to państwo stało się jedną z topowych pozycji na naszej podróżniczej liście. Jedyną wadą  knajpki jest to, że w środku jest bardzo mało miejsca, jednak jedzenie rekompensuje wszystko! Dla mnie hitem było chaczapuri po adżarsku (danie z jajkiem na zdjęciu) za 68 uah.

Ta restauracja to sieciówka, której lokale znajdują się też w Warszawie i we Wrocławiu (szkoda tylko, że ceny są odpowiednio wyższe…)

 

 

Cisar gdzie zjeść we lwowie

Restauracja znajduje się w samym środku miasta (niedaleko od opery) i serwuje głównie dania kuchni ukraińskiej. Zjemy tu pierogi, placki i zapiekanki. Mimo świetnej lokalizacji, lokal nie jest przepełniony i można się swobodnie rozgościć. Minusem jest ‘klubowa muzyka’, która kompletnie nie pasuje do tego miejsca.

 

 

Vegano Hooligano gdzie zjeść we lwowie

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie sprawdzili, co dobrego Lwów ma do zaoferowania ludziom jedzącym trawę. Tak właśnie trafiliśmy do Vegano. Lokal schowany gdzieś w ciasnej uliczce od frontu pokryty jest graffiti, ale to tylko zmyłka, bo w środku jest całkiem przytulnie. Jedna sala to typowa jadłodajnia, inne to working space z miejscem na rozłożenie laptopa, przeglądem prasy, jakimiś książkami i całkiem dobrym WiFi. No ale w restauracji się przecież je 🙂 W menu wegańskie standardy, czyli burgery, falafele i wrapy oraz rzeczy mniej oczywiste takie jak wegańskie sushi.  A do tego pyszne grzybowe cappuccino.

 

 

Dom Legend gdzie zjeść we lwowie

Chyba najciekawszy bar, w jakim zdarzyło nam się pić, znaczy być.  Wielopiętrowa kamienica przypomina mi te, które widziałam na londyńskim Camden. Wnętrze budynku podzielone jest tematycznie – każde piętro odpowiada innej lwowskiej legendzie. Na dachu kamienicy  stoi sobie zabytkowy trabant,  do którego można wsiąść (z czego Krzyś skorzystał). Dach to też ogródek piwny z całkiem fajną panoramą miasta.

 

 

Bańka gdzie zjeść we lwowie

Bary tematyczne są fajne, a Lwów przoduje w tej kategorii. Po Domu Legend czas na Bańkę (której drugie imię powinno brzmieć „wszystko w  słoiku”). I pisząc „wszystko” mam na myśli dosłownie wszystko, od napojów, poprzez przekąski (wędzony ser – najlepszy!) na kebabie kończąc.  Małym minusem miejsca jest menu tyko w języku ukraińskim, obsługa mówi jednak po polsku!

 

 

Lampa gazowa gdzie zjeść we lwowie

Tym razem motywem przewodnim jest XIX-wieczny wynalazek.  Wnętrze lokalu jest ciemne, oświetlone setkami lamp, rozstawionymi niemal wszędzie. Tak naprawdę, to takie małe muzeum, bo każdy obiekt ma swój numer seryjny, a opisy poszczególnych lamp znajdziecie na tylnej stronie menu. Poza fajnym oświetleniem jest też sztuczny dym i rockowa muzyka. W menu standardowo piwo, i przekąski (naleśniki z serem ♥), oraz słynne na całe miasto shoty w probówkach (nie spróbowaliśmy, pijemy świadomie i nie mieszamy).

 

 

Poczta gdzie zjeść we lwowie

Takie eleganckie miejsce, zupełnie inne niż te, w których byliśmy wcześniej, ale też tematyczne. W środku ściany ozdobione starymi pocztówkami, stare maszyny do pisania i inne artefakty z ubiegłych dekad. Na zewnątrz urocze stoliki i obsługa mówiąca po angielsku. W menu dobre wina, kilka piw i wariacje na temat spaghetti. Bo Ukraina (jak już zdążyliśmy się przekonać) to nie tylko lokalne przysmaki.

 

To nasze subiektywne zestawienie. A Wy? Byliście (jedliście) we Lwowie?

Więcej o informacji o Ukrainie znajdziecie pod tym linkiem.

43 myśli na temat “Gdzie zjeść we Lwowie – subiektywny przewodnik kulinarny

  1. Ja do tej pory słyszałam tylko o Baczewskim, nie byliście tam? Szoty w probówkach ciekawe, gdzieś też je już widziałam ostatnio i ja bym spróbowała 🙂

  2. Zapisuję wpis🙂 jedziemy do Lwowa w tym roku, więc rozpusks gdzie zjeść będzie przydatna🙂

  3. O! Jak dobrze, że trafiłam na ten blog 🙂
    Zawsze, jak zwiedzam jakieś nowe strony, to myślę sobie, że chciałabym już wcześniej wiedzieć gdzie i co zjeść w danym mieście, bo lubię poznawać lokalną kuchnię. A Lwów jest jednym z miast do którego chcę się wybrać 🙂
    Dziękuję za ten tekst.
    Będę tu zaglądać 🙂

  4. Ta tradycja kuchnia ukraińska nie za bardzo mi pasowała, ale Ukraina to na szczęście olbrzymie wpływy wschodnie. Im bliżej Morza Czarnego tym większe, a to smakowo bardzo było mi drodze.

  5. Nigdy nie byłam we Lwowie, ale okazuje się, że warto tam wpaść, choćby na dobre jedzenie:) Ciekawe, czy podają tam chinkali tak dobre jak we Wrocławiu:)))) Pozdrawiam!

  6. Lampa gazowa robi ogromne wrażenie. Poza tym bardzo chętnie sprobowalabym gruzińskiej kuchni. Patrząc na zdjęcia obstawiam, że przypadlaby mi do gustu 🙂

  7. Lwów to miejsce urodzenia mojej babci, koniecznie chce tam pojechać pewnego dnia… więc Wasz post sie przyda 😀

  8. Ostatnio wiele osób poleca mi Lwów jako świetne miasto na weekend, gdzie można znaleźć multum knajp. Słyszałam też opowieść o tym lokalu z trabantem na dachu 😛 Koniecznie muszę zarezerwować bilety na maj!

  9. A kiedyś myślałam o odwiedzeniu Lwowa, jeżeli kiedykolwiek się zdecyduję ten przewodnik będzie jak znalazł. Świetne zdjęcia, a potrawy wyglądają przepysznie. 🙂

  10. Powinno się gdzieś na początku wpisu znaleźć ostrzeżenie ,,uwaga: wpis może wywoływać nieposkromioną chęć jedzenia”!

  11. Takie posty lubię <3
    Planując jakiś wyjazd chciałabym wiedzieć gdzie można coś dobrego zjeść, żeby się nie nadziać na coś okropnego. Zdecydowanie zapiszę sobie te miejsca!

  12. Nie miałam okazji byc we Lwowie, chociaż byłam w innych przyległych byłych republikach. Teraz jestem dodatkowo zachęcona kuchnią. Piekne, apetyczne zdjęcia.

  13. Same dnia prezentują się wyśmienicie! Jeśli kiedyś będę we Lwowie na pewno skorzystam z Waszej ściągi;)

  14. Nie byłam, za to czytałam mnóstwo dobrego :). Podobno ogromną zaletą są niskie (jak na nasze postrzeganie) ceny. Od tych zdjęć zrobiłam się głodna! Chętnie wybiorę się do Chinkalni przy okazji jakiejś wycieczki po Polsce!

  15. Ja we Lwowie byłam wiele lat temu i wtedy wybór knajp/restauracji nie był chyba aż tak ciekawy. Niemniej pamiętam, że jedzenie było naprawdę całkiem niezłe, choć w moim daniu, które miało być bezmięsne, znalazłam kurczaka 😛

  16. Nie byliśmy jeszcze we Lwowie, ale kto wie, może, może … A jeśli chodzi o jedzonko to chętnie bym skosztowała. Kulinaria to jedna z tej części życia w podróży, którą bardzo lubię 🙂

Dodaj komentarz