Gdzie zjeść we Lwowie – subiektywny przewodnik kulinarny

Gdzie zjeść we Lwowie – subiektywny przewodnik kulinarny

04/15/2018 59 By Olga

W ciągu kilku dni we Lwowie udało nam się poznać więcej ciekawych smaków niż w trakcie innych podróży (no, może poza Wietnamem).  Było słodko, słono, wegańsko i tradycyjnie. Na mieście jedliśmy śniadania, obiady i kolacje, a później testowaliśmy lokalne bary, bo przecież człowiek to nie wielbłąd ;]

Cukor

Ej, pingwin, wejdźmy. No i weszliśmy. W środku trochę hipstersko, dania podane tak, że nic, tylko cykać fotki i wrzucać na Instagram. Ta kawiarnio-restauracja serwuje śniadania cały dzień. W menu znajdziecie zdrowe musli i granole i mniej zdrowe, klasyczne śniadanie angielskie oraz cały szereg naleśników (słodkich i wytrawnych).

 

 

Frans.ua gdzie zjeść  we lwowie

Tą piekarnię mijaliśmy za każdym razem, pokonując trasę hotel-centrum. Mały, nierzucający się w oczy lokal oferuje śniadania (na słodko i na słono), ciasta oraz pyszną kawę. Nigdy nie jadam śniadań na słodko, ale croissantowi z czekoladą nie mogłam się oprzeć!

 

 

Chinkalnia gdzie zjeść we lwowie

Hit naszego wyjazdu, który obudził w nas miłość do gruzińskiej kuchni oraz sprawił, że to państwo stało się jedną z topowych pozycji na naszej podróżniczej liście. Jedyną wadą  knajpki jest to, że w środku jest bardzo mało miejsca, jednak jedzenie rekompensuje wszystko! Dla mnie hitem było chaczapuri po adżarsku (danie z jajkiem na zdjęciu) za 68 uah.

Ta restauracja to sieciówka, której lokale znajdują się też w Warszawie i we Wrocławiu (szkoda tylko, że ceny są odpowiednio wyższe…)

 

 

Cisar gdzie zjeść we lwowie

Restauracja znajduje się w samym środku miasta (niedaleko od opery) i serwuje głównie dania kuchni ukraińskiej. Zjemy tu pierogi, placki i zapiekanki. Mimo świetnej lokalizacji, lokal nie jest przepełniony i można się swobodnie rozgościć. Minusem jest ‘klubowa muzyka’, która kompletnie nie pasuje do tego miejsca.

 

 

Vegano Hooligano gdzie zjeść we lwowie

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie sprawdzili, co dobrego Lwów ma do zaoferowania ludziom jedzącym trawę. Tak właśnie trafiliśmy do Vegano. Lokal schowany gdzieś w ciasnej uliczce od frontu pokryty jest graffiti, ale to tylko zmyłka, bo w środku jest całkiem przytulnie. Jedna sala to typowa jadłodajnia, inne to working space z miejscem na rozłożenie laptopa, przeglądem prasy, jakimiś książkami i całkiem dobrym WiFi. No ale w restauracji się przecież je 🙂 W menu wegańskie standardy, czyli burgery, falafele i wrapy oraz rzeczy mniej oczywiste takie jak wegańskie sushi.  A do tego pyszne grzybowe cappuccino.

 

 

Dom Legend gdzie zjeść we lwowie

Chyba najciekawszy bar, w jakim zdarzyło nam się pić, znaczy być.  Wielopiętrowa kamienica przypomina mi te, które widziałam na londyńskim Camden. Wnętrze budynku podzielone jest tematycznie – każde piętro odpowiada innej lwowskiej legendzie. Na dachu kamienicy  stoi sobie zabytkowy trabant,  do którego można wsiąść (z czego Krzyś skorzystał). Dach to też ogródek piwny z całkiem fajną panoramą miasta.

 

 

Bańka gdzie zjeść we lwowie

Bary tematyczne są fajne, a Lwów przoduje w tej kategorii. Po Domu Legend czas na Bańkę (której drugie imię powinno brzmieć „wszystko w  słoiku”). I pisząc „wszystko” mam na myśli dosłownie wszystko, od napojów, poprzez przekąski (wędzony ser – najlepszy!) na kebabie kończąc.  Małym minusem miejsca jest menu tyko w języku ukraińskim, obsługa mówi jednak po polsku!

 

 

Lampa gazowa gdzie zjeść we lwowie

Tym razem motywem przewodnim jest XIX-wieczny wynalazek.  Wnętrze lokalu jest ciemne, oświetlone setkami lamp, rozstawionymi niemal wszędzie. Tak naprawdę, to takie małe muzeum, bo każdy obiekt ma swój numer seryjny, a opisy poszczególnych lamp znajdziecie na tylnej stronie menu. Poza fajnym oświetleniem jest też sztuczny dym i rockowa muzyka. W menu standardowo piwo, i przekąski (naleśniki z serem ♥), oraz słynne na całe miasto shoty w probówkach (nie spróbowaliśmy, pijemy świadomie i nie mieszamy).

 

 

Poczta gdzie zjeść we lwowie

Takie eleganckie miejsce, zupełnie inne niż te, w których byliśmy wcześniej, ale też tematyczne. W środku ściany ozdobione starymi pocztówkami, stare maszyny do pisania i inne artefakty z ubiegłych dekad. Na zewnątrz urocze stoliki i obsługa mówiąca po angielsku. W menu dobre wina, kilka piw i wariacje na temat spaghetti. Bo Ukraina (jak już zdążyliśmy się przekonać) to nie tylko lokalne przysmaki.

 

To nasze subiektywne zestawienie. A Wy? Byliście (jedliście) we Lwowie?

Więcej o informacji o Ukrainie znajdziecie pod tym linkiem.