Podróżnicze podsumowanie roku.

Podróżnicze podsumowanie roku.

01/01/2018 359 By Krzysiek

Rok 2017 był przełomowy. Zwiedziliśmy ponad 10 krajów, trzy kontynenty i spełniliśmy jedno z naszych podróżniczych marzeń – przejechaliśmy Wietnam autostopem! To był skok na głęboką wodę i ważna lekcja. Nauczyliśmy się współpracy, radzenia sobie  w wielu trudnych sytuacjach i tego, że czasem drugi człowiek naprawdę chce nam pomóc tak bezinteresownie (co w dzisiejszym świecie jest rzadkim zjawiskiem).

Styczeń – Litwa.

WILNO

Szybki telefon  „Ej, są tanie bilety na Litwę,  jedziemy?”. Pojechaliśmy. Było zimno (czasami nawet bardzo), mieliśmy problem ze znalezieniem jakiegokolwiek wege-jedzenia, a pogoda sprawiała, ze nie chciało nam się wychodzić z hotelu (w którym również nie było zbyt ciepło).  Pierwszego dnia zwiedziliśmy zamek w Trokach (naprawdę piękne miejsce!), drugiego spacerowaliśmy po wileńskich uliczkach fotografując zabytki.

Luty – Praga

Jedno z moich ulubionych miast, odwiedzone po raz kolejny (i na pewno nie ostatni). Dla Krzysia był to pierwszy raz, więc obowiązkiem było zwiedzenie głównych atrakcji miasta – Mostu Karola, tańczącego Budynku, Katedry świętego wita, Małej Strany, i ściany Lennona. W przerwie od zwiedzania próbowaliśmy czeskich przysmaków – trdlinek, smażonego syra, knedliczków, a to wszystko zapijaliśmy pysznym, czeskim piwem.

Kwiecień – Maroko, Madryt, Bruksela

Wyjazd do Maroka nie był podróżą typowo turystyczną, ponieważ był to wyjazd badawczy, który miał na celu zbadanie formacji Kem Kem znajdującej się niedaleko miasta Merzouga. Większość czasu spędziliśmy chodząc po pustyni w pełnym słońcu oglądając kamienie pod naszymi stopami. Na szczęście poza pracą znaleźliśmy również czas na zwiedzanie miasta, próbowanie lokalnych dań, oraz poznawanie Marokańskiej kultury.

W drodze powrotnej zahaczyliśmy również o Madryt i Brukselę, choć niestety mieliśmy zbyt mało czasu na dokładne zwiedzenie miast.

Maj – Wiedeń, Bratysława

‚Witamy państwa na Pokładzie autobusu XYZ. Dzisiejszy kurs do Bratysławy obejmuje przystanki Łódź, Kielce, Wiedeń, Bratysława”.

Wiedeń? W jednej sekundzie zmieniamy plany i zamierzamy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Intensywnie (przez 12 godzin) zwiedzaliśmy najważniejsze zabytki Wiednia (m.in. Pałac Schonbrunn i przylegające do niego ogrody, w których zakochałam się podczas mojej pierwszej wizyty  tym mieście), weszliśmy do Krzywego Domu i powspominaliśmy swoje dzieciństwo patrząc na bawiące się na Praterze dzieci. Chłonęliśmy atmosferę miasta, by w końcu wieczorem wsiąść w autobus, który zawiezie nas do Bratysławy. Stolica Słowacji była zupełnie inna, niż ta odwiedzona poprzedniego dnia. Było spokojnie (leniwie wręcz), przechadzaliśmy się uliczkami, zwiedziliśmy zamek oraz zjedliśmy czeski przysmak (smażony syr).

Czerwiec- Sudety, Chełm, Zamość

Czerwiec był bardzo pracowitym miesiącem. Kolejne wyjazdy geologiczne (tym razem w obrębie naszego kraju) miały miejsce w Sudetach oraz okolicach Chełma. Choć pracy było dużo, udało nam się znaleźć nieco czasu na zwiedzanie co ciekawszych miejsc, w tym również Zamościa – małe miasteczko z przepiękną i kolorową starówką (wpisaną na listę UNESCO).

Lipiec – Warmia i Mazury

Tradycyjnie, jak co roku, w wakacje wracam w rodzinne strony. Tym razem (poza zwiedzaniem rodzinnego Olsztyna) padło na Twierdzę Boyen w Giżycku (uwielbiam militarne klimaty, a miejsce polecam każdemu, kto lubi wszelkiego rodzaju muzea na otwartym powietrzu), oraz mrągowski Piknik Country (na którym byłam już 10 raz z rzędu!).

Sierpień  – Ukraina, Zakopane

Miał być Wrocław, ale wyszło inaczej. Szukając kierunku na wakacyjny wypad, przypadkiem trafiliśmy na tanie bilety do Lwowa. Zmieniliśmy plany i zamiast na południu Polski wylądowaliśmy na Ukrainie. Bez dwóch zdań, Lwów to odkrycie tego roku – Położona kilka godzin jazdy od Warszawy miejscowość kusi przyjezdnych pięknymi zabytkami, uroczymi uliczkami, miłymi ludźmi a także niskimi kosztami życia.  Choć największym problemem wydaje się długie stanie na przejściu granicznym miasto rekompensuje turystom wszystko!

Wyjazd do Zakopanego był odskocznią od tłoku i miejskiego zgiełku. Spędziliśmy go zdobywając Kasprowy Wierch (pieszo, nie kolejką :P), wędrując do Stawu Gąsienicowego, oraz nad Morskie Oko.

Wrzesień – Wrocław

Długo planowany wyjazd do Wrocławia w końcu stał się faktem.  W kilkanaście godzin odwiedziliśmy jedno z najfajniejszych muzeum w Polsce – Hydropolis, czyli interaktywną wystawę o wodzie, odwiedziliśmy przepiękny Ogród Japoński, przejechaliśmy się kolejką linową, zjedliśmy obiad w najstarszej wege-restauracji w naszym kraju a pomiędzy tym wszystkim intensywnie szukaliśmy krasnali, które chowają się w okolicy centrum miasta (niestety, nie udało nam się znaleźć wszystkich, ale mam pretekst by odwiedzić Wrocław po raz kolejny!).

Październik –  Wietnam

Spełnienie podróżniczych marzeń. Wietnam znajdował się na mojej prywatnej liście ‚Siedmiu miejsc, które muszę odwiedzić’. Mimo szoku kulturowego, poradziliśmy sobie. Przywieźliśmy ze sobą masę wspomnień i pamiątek, a także nauczyliśmy się współpracy, radzenia sobie w trudnych sytuacjach, tego, ze nie zawsze jest tak, jakbyśmy tego chcieli (ale gdyby nie to, nie spędzili byśmy nocy na plaży, plantacji pitahay’i i innych ciekawych miejscach),  a także, że wciąż na świecie są dobrzy ludzie, którzy oferują bezinteresowną pomoc.

Grudzień – Berlin

Urodzinowy prezent dla Krzysia, czyli wycieczka szlakiem świątecznych jarmarków! Bo gdzie lepiej poczuć atmosferę, niż właśnie tam?

Poza chłonięciem gwiazdkowej atmosfery zwiedziliśmy wszystkie ‚must see’ Berlina, Muzeum Historii Naturalnej, oraz opuszczone wesołe miasteczko – Spreepark.

Berlin był miejscem naszej pierwszej wspólnej podróży, fajnie było wrócić w te same miejsca, które odwiedliśmy dwa lata temu. Jednak, dzięki świątecznemu klimatowi Berlin pokazał nam swoje nowe oblicze!

A co ciekawego (nie tylko w podróżniczym aspekcie) przyniósł Wam mijający rok 2017? Podzielcie się w komentarzach!