Miesiąc: Lipiec 2017

Dlaczego warto odwiedzić Maroko – siedem powodów

Dlaczego warto odwiedzic Maroko?


Postanowiłeś, że twoim następnym celem podróży będzie Maroko? Egzotyka tego kraju intryguje, ale też przeraża. Co prawda mój wyjazd do Maroka nie był turystyczny –  wyjechałem w celach naukowych, jednak udało mi się poznać tamtejszą kulturę, ludzi i obyczaje. Jeśli dręczą Cię pytania: co zobaczyć w Maroku,  co zjeść, jacy są Marokańczycy albo chcesz się wybrać na trekking w Atlasie czy zrobić wycieczkę na pustynię, ten tekst jest dla Ciebie!

Szczęśliwa siódemka – podróżnicza lista marzeń.

Moje podróże zazwyczaj są chaotyczne. Jadę tam, gdzie akurat jest tanio. Zwiedzam przypadkowe kraje, często na spontanie (przed chwilą zabookowałam rejs do Szwecji!). Takie zachowanie trochę koliduje z moim uporządkowanym życiem, więc pomysł, by usystematyzować jakoś moje podróżnicze plany wcielam w życie w dniu dzisiejszym!
Nie  ma przecież nic lepszego niż poniedziałkowy poranek (w pracy!) z kubkiem kawy i mapą świata! Podobno słowo pisane ma większą moc niż mówienie na okrągło „chciałabym”. Oficjalnie zmieniam, więc tryb przypuszczający na rozkazujący!
Koniec odkładania na później. Plan jest, a marzenia są motorem do działania, tak więc pakujemy walizki i ruszamy w świat!

 1.      Wietnam (cały).

Kraj, który przewija się w moich planach podróżniczych od napisania pierwszej pracy licencjackiej (o tematyce wojny w muzyce metalowej!). tak sobie trwał gdzieś z boku, co jakiś czas przewijał się w mojej działalności naukowej, aż w końcu stał sie motorem napędowym do napisania pracy magisterskiej. Dziesiątki książek i setki artykułów o tym, jak wyglądało i wygląda życie w tym kraju podsycały moją fascynację tym państwem. Ciekawa historia, zupełnie inna kultura, styl życia, piękne widoki i ciekawa kuchnia to coś, co mnie przyciąga w Wietnamie i powoduje, że ten kraj jest numerem jedne na mojej podróżniczej liście!

2.      Prypeć, Ukraina.

 Jako dziecko, podczas wakacji na wsi lubiłam zwiedzać stare, opuszczone dworki niemieckich możnowładców. Spędzałam godziny na oglądaniu pomieszczeń i przedmiotów codziennego użytku, które stały nienaruszone przez kilkadziesiąt lat. Dzisiaj takie coś nazywa się Urban exploringiem. I wiecie co? Dalej mnie to kręci! Dlatego miejsce nr 2 zajmuje Prypeć, opuszczone miasto na Ukrainie. W 1986, po awarii reaktora w Czarnobylu mieszkańcy Prypeci w trybie natychmiastowym opuścili miasto pozostawiając cały swój dobytek. Strefa (ze względu na promieniowanie) jest zamknięta dla zwiedzających, jednak istnieje możliwość uzyskania pozwolenia i zwiedzania opuszczonego miasta razem z przewodnikiem. Ja się na to piszę, a Wy?

3.      Jezioro Bodom, Finlandia.

Przyznaję się bez bicia, ze lubię adrenalinę i kręcą mnie miejsca „owiane złą sławą”.
Takie tez jest jezioro Bodom… 4 czerwca 1960 roku czwórka nastolatków postanowiła przenocować w namiotach na plaży jeziora. W trakcie snu nieznany sprawca zaatakował ich nożem. Jedynym, który przeżył był Nils. Największe w historii Finlandii morderstwo zostało nagłośnione przez media w tzw. Aferze mordercy Bodom (cyt. Za: Wikipedia). Poza tym, to bardzo ładne jezioro, otoczone lasami, a w pobliżu jest ładny dworek i pole golfowe 😉

4.      Uszguli, Gruzja.

W punkcie drugim z rozrzewnieniem wspominam wakacje u babici. A co, gdyby tak cofnąć się dwadzieścia parę lat wstecz i znowu znaleźć się wśród uprzejmych ludzi, gdzie rzycie toczy się na ławce przed domem (a nie przed ekranem komputera!), a drogą leniwie maszerują przeżuwające trawę krowy? Gruzini słyną z gościnności, dobrego wina i jeszcze lepszego jedzenia. Czego chcieć więcej?

5.      Moskwa, Rosja.

               Byłam w Kaliningradzie, więc szlak mam przetarty! Wizyta w tej rosyjskiej eksklawie uświadomiła mi, że Rosja to naprawdę „stan umysłu” a te wszystkie głupie memy mają w sobie ziarnko prawdy. Absurd absurdem pogania, a motorniczy tramwaju (który zatrzymuje się „na żądanie”, czyli tam gdzie chcesz!) wywiezie Cię na największy bazar świata, gdzie kupisz najlepsze słodycze, mniej lub bardziej przydatne rzeczy (rodem z Chin of kors!) a, zmęczony tym całym bieganiem później usiądziesz w Макдональдс (tak, nawet logo Maka przerobili po swojemu)i będziesz się zastanawiał, jaki następny absurd stanie na Twojej drodze!
Moskwa jest zupełnie inna, niż funkcjonujący rtrochę na wariackich papierach Kalinigrad, Kojarzy mi się z przepychem i dumą, taką PRAWDZIWĄ ROSJĄ, a nie jej kalinigradzką namiastką.

6.      Lintong, Xi’an, Shaanxi, Chiny

Jako wielka fanka twórczości Sun Tzu nie mogę pominąć tego punktu na swojej liście. Niepokonany za życia Qin Shi chciał pozostać taki również po śmierci, dlatego rozkazał stworzyć armię glinianych żołnierzy, która będzie go strzegła po śmierci. 7,5 tysiąca terakotowych wojowników (każdy z nich ma indywidualny wygląd!) i 600 koni naturalnej wielkości musi robić ogromne wrażenie!

7.      Spływ Amazonką.

 

Nie ważne, na którym odcinku! Chcę się poczuć jak bohaterka powieści przygodowej z początku XX wieku, których tyle czytałam w dzieciństwie. (E. Salgari „Władca ognia” – Polecam serdecznie!)

wszelka grafika w tym poście pochodzi z odmętów Internetu