Podróże

Podróżnicze podsumowanie roku.

Rok 2017 był przełomowy. Zwiedziliśmy ponad 10 krajów, trzy kontynenty i spełniliśmy jedno z naszych podróżniczych marzeń – przejechaliśmy Wietnam autostopem! To był skok na głęboką wodę i ważna lekcja. Nauczyliśmy się współpracy, radzenia sobie  w wielu trudnych sytuacjach i tego, że czasem drugi człowiek naprawdę chce nam pomóc tak bezinteresownie (co w dzisiejszym świecie jest rzadkim zjawiskiem).

Ukraina

Gdzie zjeść we Lwowie – subiektywny przewodnik kulinarny

W ciągu kilku dni we Lwowie udało nam się poznać więcej ciekawych smaków niż w trakcie innych podróży (no, może poza Wietnamem).  Było słodko, słono, wegańsko i tradycyjnie. Na mieście jedliśmy śniadania, obiady i kolacje, a później testowaliśmy lokalne bary, bo przecież człowiek to nie wielbłąd ;]

Europa, Podróże, Rumunia

Bukareszt w jeden dzień. Dziesięć miejsc, które trzeba zobaczyć.

Bukareszt,  mimo bogatej, sięgającej XV wieku historii,  dopiero uczy się turystyki.  Tak naprawdę, otwarcie na ludzi z zewnątrz nastąpiło po obaleniu reżimu Nicolae Ceaușescu w 1989 roku. Od dwóch dekad miasto (a właściwie cały kraj) rozwija trzeci sektor pod kątem turystów. Mimo, to, miasto oferuje wiele ciekawych miejsc, które spokojnie da się zobaczyć w jeden dzień.

Rumunia, Trochę kultury!

Zamek Bran: śladami Draculi

Obraz Drakuli utrwalony w pop – kulturze jest znany wszystkim – bladolicy mężczyzna, ubrany na czarno, posiadający nieodparte pragnienie spijania krwi ze swoich ofiar.  Z zasady ma być straszny, mroczny i w ogóle powodować aby ciarki przechodziły nam po plecach. Tyle wiemy z telewizji. A jak na prawdę prezentował się Vlad Palownik? Czy był tak samo przerażający jak telewizyjna kreacja? Czy jednak opowieści o krwawym władcy można włożyć między bajki?

Podróże, Ukraina

Bazary we Lwowie – tu zatrzymał się czas

Przechadzając się uliczkami ścisłego centrum Lwowa napotkać można na wiele osób handlujących kwiatkami czy wyrobami kulinarnymi prosto z ręki, jednak prawdziwą mekką lwowskiego handlu są bazary. Przechadzając się pomiędzy rękodziełem, wszechobecną chińską tandetą, żywnością przechowywaną w warunkach. które w UE są nie do pomyślenia czułam się, jakbym cofnęła się w czasie. O dwadzieścia lat. Co najmniej.